Będąc na spotkaniu mam blogerek w Karpaczu, otrzymałam propozycję testowania przez Natalkę butów firmy Bartek. Spośród ogromnej ilości jakie oferuje ta firma, w koncu zdecydowałam się na poniższy model. Zainteresowanych zapraszam tu. Na chwilę obecną, butki są jeszcze nie używane, a jedynie przymierzane, ale już nam się podobają, na razie wizualnie kolorem, jakością i wykonaniem. Teraz leniuchujemy tu, ale jak wrócimy, Natalka będzie je testować. Jak się w nich chodzi i jak się sprawują omówimy w osobnym poście. Zagladajcie!
piątek, 2 maja 2014
środa, 30 kwietnia 2014
Jurek na rowerze dookoła Polski

Godzina 6 rano. Wstałam razem z Jurkiem, żeby go ucałować, zrobić zdjęcia i życzyć szerokiej drogi.
Mój Jurek, jak już wcześniej pisałam tu, zamiarza sam objechać dookoła Polskę, ma na to dwa tygodnie.
Przypomnę, że Jurek trenuje cały rok, już od wielu lat jeździ dużo na rowerze. Jest to kolarka lub rower trekingowy, zazwyczaj po trasie szosowej, ale nie zawsze po płaskim terenie. Mieszkamy w górach, więc podjazdy nie są dla niego trudne, a wręcz je uwielbia, bo on lubi się zmęczyć, lubi wysiłek.
Przypomnę, że kilka lat temu, w ten sam sposób objechał dookoła Polskę. Teraz zrobi to w odrotną stronę.
Dziś zaplanował trasę Skoczów - Zakopane, to jest 160 km.
Jednak codziennie ma w planach zmierzyć się z 200 km, żeby zdążyć na czas.
Na facebooku, będę relacjonować jego trasę, a jak wróci to będą zdjęcia + wpis gościnny o jego przygodzie.
Jeszcze raz trzymajcie kciuki, żeby wrócił szczęśliwy, cały i zdrowy!
A ja...dziś wybieram się na długi weekend majowy wraz z córkami, babcią i dziadkiem do pięknej i malowniczej miejscowości niedaleko Zakopanego. Gospodarstwo Agroturystyczne znajduje się u stóp gór Groniki, skąd można obserwować piękną panoramę Tatr. Będą mnie otaczać zielone tereny, lasy, cisza i spokój. Mam zamiar odpocząć, spacerować na świeżym powietrzu, odetchnąć od tłoku zajęć, poczytać książkę. Mam tylko nadzieję, że moja mała Natalka mi na to pozwoli ;)
.. uff ile bym dała, żeby tak było ;)
niedziela, 27 kwietnia 2014
Dzieci tu były ( kwiecień)
O dzisiejszym projekcie, który chcę przedstawić przeczytałam po raz pierwszy u Magdy z bloga Szminka w Kurniku. Projekt nazywa się "kids were here".
Moje dziewczyny kocham nad życie, to jest jasne! Za naturalność, spontaniczność, za słodkie miny, za niewinność i przede wszystkim za to że są.Nigdy nie pomyślałam, że do tej listy dołożę bałagan, który potrafią codziennie zrobić nowy, jak nie ten sam ;)
Zawsze, każdego dnia, rano czy wieczorem popadam w frustrację, kiedy kolejny raz zbieram klocki rozsypane po całej podłodze, czy okruszki znalezione wszędzie, po bułce, którą Natalka nie może zjeść przy stole, tylko wędruje z nią wszędzie, mleko rozlane, czy wszystkie garnki wyciągnięte z szuflady a ja je potem na nowo układam. Podobny bałagan robi Emilka mimo 9 letniej różnicy! Tornister leży w kuchni, o który ciągle się potykam, ciuchy rozrzucone w pokoju, które zbieram setny raz ;)
Bałagan, o którym napisałam wyżej, zarejastrowałam na zdjęciach. A kiedy je oglądam - tęsknię, uśmiecham się, śmieję czasem w głos i myślę sobie, że jest on twórczy, że to jest sztuka, że nigdy się nie powtórzy, że w przyszłości będę za nim tęsknić, kiedy dziewczyny opuszczą dom, a ja zostanę w nim sama z Jurkiem.
To wszystko o czym pisze, jest w krótkim fragmencie, który poniżej zacytuję :
Fragment Jude Wood, jednej z 30 współautorów Kids were here: bardzo łatwo jest popaść we frustrację z powodu bałaganu, który jest rezultatem życia z dziećmi (…). Ale przyjdzie dzień, gdy zabawki wylądują w skrzynkach i nikt nie będzie się nimi bawił. Będę tęsknić za tym. Moje szczęście nie zależy od tego, że wszystko jest na swoim miejscu, a dom jest czysty i uporządkowany.
Raz w miesiącu pojawi się post o tytule " dzieci tu były". Przedstawię twórczy bałagan moich córek, nasze prawdziwe życie.

Moje dziewczyny kocham nad życie, to jest jasne! Za naturalność, spontaniczność, za słodkie miny, za niewinność i przede wszystkim za to że są.Nigdy nie pomyślałam, że do tej listy dołożę bałagan, który potrafią codziennie zrobić nowy, jak nie ten sam ;)
Zawsze, każdego dnia, rano czy wieczorem popadam w frustrację, kiedy kolejny raz zbieram klocki rozsypane po całej podłodze, czy okruszki znalezione wszędzie, po bułce, którą Natalka nie może zjeść przy stole, tylko wędruje z nią wszędzie, mleko rozlane, czy wszystkie garnki wyciągnięte z szuflady a ja je potem na nowo układam. Podobny bałagan robi Emilka mimo 9 letniej różnicy! Tornister leży w kuchni, o który ciągle się potykam, ciuchy rozrzucone w pokoju, które zbieram setny raz ;)
Bałagan, o którym napisałam wyżej, zarejastrowałam na zdjęciach. A kiedy je oglądam - tęsknię, uśmiecham się, śmieję czasem w głos i myślę sobie, że jest on twórczy, że to jest sztuka, że nigdy się nie powtórzy, że w przyszłości będę za nim tęsknić, kiedy dziewczyny opuszczą dom, a ja zostanę w nim sama z Jurkiem.
To wszystko o czym pisze, jest w krótkim fragmencie, który poniżej zacytuję :
Fragment Jude Wood, jednej z 30 współautorów Kids were here: bardzo łatwo jest popaść we frustrację z powodu bałaganu, który jest rezultatem życia z dziećmi (…). Ale przyjdzie dzień, gdy zabawki wylądują w skrzynkach i nikt nie będzie się nimi bawił. Będę tęsknić za tym. Moje szczęście nie zależy od tego, że wszystko jest na swoim miejscu, a dom jest czysty i uporządkowany.
Raz w miesiącu pojawi się post o tytule " dzieci tu były". Przedstawię twórczy bałagan moich córek, nasze prawdziwe życie.
Od jutra nadrabiam zaległości blogowe, które nagromadziły się przez ostatnie parę dni, również za sprawką wyjazdu do stolicy i ograniczonego dostępu do netu ;)
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Wracamy do rzeczywistości
Dzisiejszy post jest dla mnie ważny, więc to samo co tu, przeczytacie na blogu modowym:
Kiedyś wspominałam, że mój Jurek to zapalony kolarz. Rower to jego wielka pasja. Dla Jurka jazda na rowerze daje poczucie wolności i niezależności. Rowerem jeździ cały rok, nawet zimą oczywiście kiedy nie ma śniegu. Na wyciągnięcie ręki mamy góry Beskidy, to dla niego raj, bo on uwielbia się zmęczyć, uwielbia wysiłek;) Zdjęcia możecie oglądać tu.
Jakiś czas temu objechał dookoła Polskę na rowerze. Sam w dwa tygodnie. 1 maja robi powtórkę. Tym razem w odwrotną stronę. Dziennie planuje przejechać 200 km ,wiem że mu się to uda, bo jest w tym dobry. Spać będzie po namiotem, tam gdzie znajdzie miejsce i kiedy zrobi się ciemno. Bierze ze sobą aparat, jak wróci, będzie o tym post gościnny u mnie na blogu rodzinnym ;) Więc trzymajcie za niego mocno kciuki, żeby się udało i przede wszystkim, żeby szczęśliwie wrócił!
Po świętach wracamy do rzeczywistości, codzienność ta sama, ale od 1 maja dwa tygodnie bez Jurka;(
Na pocieszenie, początkiem maja na parę dni wyjeżdżam z dziewczynkami i babcią odpoczywać tu, to miejscowość przez Zakopanem ;)
Dziś spacer z ulubioną Lalą Natalki, o której dość często pisałam np tu ;) Niezbyt urocza, duża i ciężka, ale najukochańsza ;)

Kiedyś wspominałam, że mój Jurek to zapalony kolarz. Rower to jego wielka pasja. Dla Jurka jazda na rowerze daje poczucie wolności i niezależności. Rowerem jeździ cały rok, nawet zimą oczywiście kiedy nie ma śniegu. Na wyciągnięcie ręki mamy góry Beskidy, to dla niego raj, bo on uwielbia się zmęczyć, uwielbia wysiłek;) Zdjęcia możecie oglądać tu.
Jakiś czas temu objechał dookoła Polskę na rowerze. Sam w dwa tygodnie. 1 maja robi powtórkę. Tym razem w odwrotną stronę. Dziennie planuje przejechać 200 km ,wiem że mu się to uda, bo jest w tym dobry. Spać będzie po namiotem, tam gdzie znajdzie miejsce i kiedy zrobi się ciemno. Bierze ze sobą aparat, jak wróci, będzie o tym post gościnny u mnie na blogu rodzinnym ;) Więc trzymajcie za niego mocno kciuki, żeby się udało i przede wszystkim, żeby szczęśliwie wrócił!
Po świętach wracamy do rzeczywistości, codzienność ta sama, ale od 1 maja dwa tygodnie bez Jurka;(
Na pocieszenie, początkiem maja na parę dni wyjeżdżam z dziewczynkami i babcią odpoczywać tu, to miejscowość przez Zakopanem ;)
Dziś spacer z ulubioną Lalą Natalki, o której dość często pisałam np tu ;) Niezbyt urocza, duża i ciężka, ale najukochańsza ;)
sobota, 19 kwietnia 2014
Nasza przygoda z jajkami!
Zawsze dbałam o to żeby jajka świąteczne w koszyczku były piękne i kolorowe, ale to co w tym roku się w nim się miało znaleźć, to prawdziwe arcydzieła!
Wczoraj bawiłyśmy się malowaniem i zdobieniem jaj!
Farby przygotowałam, pędzle, spodeczki, żeby wygodnie się malowało, do tego wszystkiego potrzebna była tylko wyobraźnia, po to żeby jajka w tym roku były wyjątkowe i oryginalne ;)
Zapraszam więc na naszą przygodę z jajami!
Natalka zaczęła powoli i skrupulatnie od samej góry jajka....
A skończyła na spodeczku ;)
Prawda, że tej wyobraźni, moim dziewczynom nie brakuje ?
Prawda, że tej wyobraźni, moim dziewczynom nie brakuje ?
Tym razem Emilka naśladowała młodszą siostrę i swoje jajko pomalowała podobnie ;)
Teraz mogę to pokazać, na jakieś wystawie sztuki współczesnej, będzie zażarta dyskusja ?
Co autor miał na myśli ?
Farba długo schnęła i żeby mieć na dzisiaj jajeczka do święceń, szybkim sposobem zrobiłyśmy coś takiego ;)
Wystarczy folia kolorowa i wrzątek ;)
Może nie są za urocze i własnoręczne, ale też cieszyły moje dziewczyny.
Jajka Natalki i Emilki pomalowane farbą schną nadal, ale myślę, że na jutrzejsze śniadanie będą jak ulał ;))
Koszyczki są dwa - oczywiście:)
No to ...do kościoła ;)
O dziwo! Dziewczynki stanęły jak na baczność ;))
Natalka:
Mama, nie rób mi zdjęcia ;)) ?
Po drodze była jeszcze łączka...i kwiatuszki..
Ustawka z mamą ;))
Z Natalką zawsze długo się idzie do celu, mimo, że kościół jest blisko..;))
A jak było w kościele ?
Po dwóch minutach Natalka stwierdziła, że już wraca do domu.. ;)
A ona zawsze jest stanowcza i ma swoje zdanie ;))
Drodzy czytelnicy
Najserdeczniejsze życzenia z okazji świąt Wielkiej Nocy!
Dużo zdrowia, radości, pogody ducha, smacznej święconki
i mokrego poniedziałku!
Dużo zdrowia, radości, pogody ducha, smacznej święconki
i mokrego poniedziałku!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


