Kiedyś wspominałam, że mój Jurek to zapalony kolarz. Rower to jego wielka pasja. Dla Jurka jazda na rowerze daje poczucie wolności i niezależności. Rowerem jeździ cały rok, nawet zimą oczywiście kiedy nie ma śniegu. Na wyciągnięcie ręki mamy góry Beskidy, to dla niego raj, bo on uwielbia się zmęczyć, uwielbia wysiłek;) Zdjęcia możecie oglądać tu.
Jakiś czas temu objechał dookoła Polskę na rowerze. Sam w dwa tygodnie. 1 maja robi powtórkę. Tym razem w odwrotną stronę. Dziennie planuje przejechać 200 km ,wiem że mu się to uda, bo jest w tym dobry. Spać będzie po namiotem, tam gdzie znajdzie miejsce i kiedy zrobi się ciemno. Bierze ze sobą aparat, jak wróci, będzie o tym post gościnny u mnie na blogu rodzinnym ;) Więc trzymajcie za niego mocno kciuki, żeby się udało i przede wszystkim, żeby szczęśliwie wrócił!
Po świętach wracamy do rzeczywistości, codzienność ta sama, ale od 1 maja dwa tygodnie bez Jurka;(
Na pocieszenie, początkiem maja na parę dni wyjeżdżam z dziewczynkami i babcią odpoczywać tu, to miejscowość przez Zakopanem ;)
Dziś spacer z ulubioną Lalą Natalki, o której dość często pisałam np tu ;) Niezbyt urocza, duża i ciężka, ale najukochańsza ;)

cudne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńWow! Trzymam kciuki jak najbardziej.
OdpowiedzUsuńAle Natalką ciągnie tą lale za sobą :) chyba naprawdę ciężka :)
OdpowiedzUsuńNooo, przecudowna jest;)
UsuńA Jurek na pewno da rade i ani się obejrzysz, a razem będziecie oglądać zdjęcia z wyprawy!:)
Taaa, lalka jest do kochania czasem inaczej ;))
UsuńGratuluje Jurkowi wyczynu :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że lalka nie ma wlosów - u nas króluje lala z włosami i własnie za nie jest najczęściej trzymana :)
OdpowiedzUsuńNo to też musi komicznie wyglądać ;)
Usuńtrzymam kciuki! u nas reaktywacja rowerowa za ok tydzien, dwa :D
OdpowiedzUsuńO jak miło ;)
Usuń3mam mocno kciuki za Jurka!
OdpowiedzUsuńps. uwielbiam ten sweter Natalki :)
Ja też go uwielbiam, a Jurkowi przekaże ;))
UsuńMocno trzymam kciuki za Jurka :) i za Ciebie żebyś wytrzymała jakoś te dwa tygodnie :*
OdpowiedzUsuńTrzyma kciuki za rajdowca i "somianą..." Pozdrawiamy ciepło :)))
OdpowiedzUsuńFajna ta lala :)
OdpowiedzUsuńPowroty do rzeczywistości są koszmarne.
cudny spacer
OdpowiedzUsuńmoja E. dalej nie cierpi takich bobasów...
pozdrawiam
uwielbiam takie zdjęcia!!!!!!!!!!!!!!!!! trzymamy kciuki oczywiście!
OdpowiedzUsuńDzięki!
Usuńtrzymamy kciuki! powodzenia dla Jurka
OdpowiedzUsuńzdjęcia przeurocze i ta lala zahaczająca o schody:)
Jaka ona piękna z tą lalą.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za powodzenie wyprawy.
Trzymamy kciuki, szacun za takie ambitne plany :)
OdpowiedzUsuńDziękuję wszystkim w imieniu Jurka, cieszy się, że ma takie wsparcie wśród kobiet! ;))
OdpowiedzUsuńPiękna księżniczka :*
OdpowiedzUsuńsuper, trzymam kciuki za Jurka:) Natalka cudnie wyglada z tą lalą:)
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem:) i tak sobie myślę,że właśnie to kochamy w mężczyznach.Pasje i to w jaki sposób im się 'oddają' . Zdjęcia,po prostu rewelacja.Nawet Gdańsk ujrzałam :))) Pozdrowienia
OdpowiedzUsuńDla mnie Natalka to niesamowity luzak życiowy i piękna mała królewna. Widać w Niej charakter i inteligencję w oczach:)i ja równiez trzymam kciuki za Twojego Jurka:)
OdpowiedzUsuńObie lale:D Natalka fajnie ją ciąga za sobą:D
OdpowiedzUsuńA męża masz super! Fajnie, że ma taką pasję!
Natalka jaka opiekuńcza dla lali :))
OdpowiedzUsuńUwielbiam widok małych dziewczynek bawiących się w mamę i pchających malutkie wózeczki z lalkami :) Pozdrawiam, Monika
OdpowiedzUsuńuuu jak facet poczuł chęć wolności i niezależności to chyba bym sie bała :)
OdpowiedzUsuńA może Jurek powinien bać się o mnie ;))
Usuń