Moje dziewczyny kocham nad życie, to jest jasne! Za naturalność, spontaniczność, za słodkie miny, za niewinność i przede wszystkim za to że są.Nigdy nie pomyślałam, że do tej listy dołożę bałagan, który potrafią codziennie zrobić nowy, jak nie ten sam ;)
Zawsze, każdego dnia, rano czy wieczorem popadam w frustrację, kiedy kolejny raz zbieram klocki rozsypane po całej podłodze, czy okruszki znalezione wszędzie, po bułce, którą Natalka nie może zjeść przy stole, tylko wędruje z nią wszędzie, mleko rozlane, czy wszystkie garnki wyciągnięte z szuflady a ja je potem na nowo układam. Podobny bałagan robi Emilka mimo 9 letniej różnicy! Tornister leży w kuchni, o który ciągle się potykam, ciuchy rozrzucone w pokoju, które zbieram setny raz ;)
Bałagan, o którym napisałam wyżej, zarejastrowałam na zdjęciach. A kiedy je oglądam - tęsknię, uśmiecham się, śmieję czasem w głos i myślę sobie, że jest on twórczy, że to jest sztuka, że nigdy się nie powtórzy, że w przyszłości będę za nim tęsknić, kiedy dziewczyny opuszczą dom, a ja zostanę w nim sama z Jurkiem.
To wszystko o czym pisze, jest w krótkim fragmencie, który poniżej zacytuję :
Fragment Jude Wood, jednej z 30 współautorów Kids were here: bardzo łatwo jest popaść we frustrację z powodu bałaganu, który jest rezultatem życia z dziećmi (…). Ale przyjdzie dzień, gdy zabawki wylądują w skrzynkach i nikt nie będzie się nimi bawił. Będę tęsknić za tym. Moje szczęście nie zależy od tego, że wszystko jest na swoim miejscu, a dom jest czysty i uporządkowany.
Raz w miesiącu pojawi się post o tytule " dzieci tu były". Przedstawię twórczy bałagan moich córek, nasze prawdziwe życie.
Od jutra nadrabiam zaległości blogowe, które nagromadziły się przez ostatnie parę dni, również za sprawką wyjazdu do stolicy i ograniczonego dostępu do netu ;)
Hahaha na wannie plaża nudystów. :D Bałagan po dzieciach ma różne odmiany, pewnie też się dołączę, piszęc wnuki tu były. Dzieci potrafią, my też. :) Czasem potrafię sama nabałaganić, dobrze że nikt za to na mnie nie krzyczy. :D
OdpowiedzUsuńha, ha no ja też potrafię nabałaganić, no ale mój bajzel , nie jest tak twórczy, jak moich dziewczyn ;))
Usuńfajny Tomek i te lalki gotowe do kąpieli, mistrzostwo :)
OdpowiedzUsuń;)
UsuńKolekcja lalek barbie na wannie wymiata :)
OdpowiedzUsuńŚwietne ujęcia.
OdpowiedzUsuńBosko, podoba mi się ten bałagan.
OdpowiedzUsuńMi na zdjęciach też ;))
Usuń:))) barbi nad basenem :)))) fajne fotki
OdpowiedzUsuńCzytam to co napisalas i sie usmiecham, wiesz czego mi najbardziej brakuje? Plecakow w kuchni o ktore sie potykalam. Jednak nie bede Cie pocieszac, nie mysl, ze z czasem bedzie lepiej. Teraz moje dzieci zostawiaja inny balagan Kinga sterte rzeczy na kanapie, bo pakuje sie do akademika, Kamil, porozrzucane buty, jakies kable nie wiem od czego. Ale czym bylby swiat bez nich, dzieci to najwieksze zyciowe trofeum nas matek. MILEGO PONIEDZIALKU OLU.
OdpowiedzUsuńHA, ha ja też mam dziewczynę dorostającą i wiem co to bajzel 12 latki ;)
UsuńTaaaak, porozrzucane rzeczy na kanapie, buty w przedpokoju, wszystkie możliwe wyciągnięte.. czekają nie wiem na co ;)) oj myślisz, że będzie mi tego brakowało ;)) ??
ooooo świetny pomysł!nagusieńkie lalki rozbawiły mnie :-)
OdpowiedzUsuńrozculiły mnie te lalki Barbie w łazience.
OdpowiedzUsuńswoją drogą przez dojrzałą urodę Emilki zapomina, że ona się jeszcze bawi taki rzeczami :)
Lalki barbie są Natalki ;))
UsuńZawsze się z nimi kąpie, godzinami siedzi w wannie, zanim umyje wszystkim włosy ;))
te golaski na wannie to dopiero :)))))))
OdpowiedzUsuńAhh ta dziecięca beztroska... Tęskno za nią czasami :)
OdpowiedzUsuńNo najlepsze są Barbie na wannie :-)
OdpowiedzUsuń;))
UsuńHehe lalki czekają na kąpiel ?:)
OdpowiedzUsuńNo i na mycie włosów ;))
UsuńU mnie to samo mimo iż córkę mam jedną ;) Czasami sama popadam w złość, bo wszędzie coś gdzieś zostawi. Jednak, gdy nie widać na horyzoncie porozrzucanych zabawek i innych śladów zabawy to człowiekowi jakoś tak smutno się robi. Oj nie zamieniłabym życia z dzieckiem/dziećmi na wygodne życie tylko z mężem.
OdpowiedzUsuńPiękny u Was ten "bałagan" ;)
Tak ,narzekamy na bałagan, ale nie wyobrażamy sobie zycie bez dzieci ;)
UsuńLale rewelacja i rozebranie się w miejscu z wszystkiego na schodach :)
OdpowiedzUsuńOlu pokaż nam wnętrze swojego domu;-) wydaję się bardzo przytulne. Pozdrawiam:)))
OdpowiedzUsuńKiedyś, jak będzie porządek ;))
UsuńDziękuję;)
zdjęcie z łazienki mnie powaliło... świetne foty.
OdpowiedzUsuńcytat bardzo trafny. sama zdążyłam już doświadczyć prawie porządku w domu. 10-latek niewiele już potrzebuje zabawek i umie zapanować nad okruchami i kurtką. i rzeczywiście wynosząc kolejne pudło rozczuliłam się strasznie. no ale znowu mam dom oblepiony chlebem i chrupkami, wylanym mlekiem i podarte gazety w każdym kącie. taaa, szczęściara ze mnie, hihi
ha, ha i jakie to urocze, nawet jak się o tym czyta, prawda ? ;))
Usuńmam bardzo podobne pierwsze zdjęcie :) mój faworyt lalki na golasa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! śmiałam się na głos!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam to zdjęcie z lalami ;))
UsuńRzeczywiście bardzo twórczy ten bałagan a zdjęcie "golasów" jest najlepsze. Tak patrząc obiektywnie to Twoje dzieci wcale nie są bałaganiarzami, uwierz mi :)
OdpowiedzUsuńOj, to dopiero początek projektu, co będzie potem ;))
UsuńŁazienka jak u mnie, tyle że jak na razie moja parka kąpie się razem i oprócz Barbie w wannie wałęsają się też samoloty i piłki....
OdpowiedzUsuńŚWIETNY WPIS MUSZĘ U SIEBIE TAKI TEŻ ZROBIĆ :-)))
OdpowiedzUsuńRób! Z miłą chęcia pooglądam Wasz bajzel ;))
UsuńGolaski w łazience wymiatają hehe:D
OdpowiedzUsuńSuper, ja zazwyczaj sobie powtarzam przy sprzątaniu, że jeszcze zatęsknię za tym bajzlem ;)
OdpowiedzUsuńps. Akcja super, chyba zacznę ją praktykować u siebie ;)
Zacznij! Bajzel pooglądam i u Ciebie ;))
UsuńWow ile lalek. Chyba się szykują do kąpieli. ;)
OdpowiedzUsuńWanna jest najlepsza...cudo zdjęcie!!!! A co do bałaganu to miałabym co fotografować.Pozdrawiam Ciebie serdecznie!!! Byłaś niedawni w Warszawie i się nie spotkałyśmy .......:)
OdpowiedzUsuńTak, Marysiu byłam w Warszawie, ale nie było czasu, co i jak się spotkać, obiecuje następnym razem dać znać! ;)
UsuńNajfajniejsze są te lale :P
OdpowiedzUsuńSkąd ja to znam. Temat rzeka :)
OdpowiedzUsuńPowiadasz, że kiedyś za tym zatęsknię? Nie sądzę!
E tam, zatęsknisz. Kiedyś ;))
Usuńco ja tez bym sie tak pobawila czasami :)
OdpowiedzUsuńDobra, wchodzę w to! Świetny projekt:) i Wasz bałagan uroczy!
OdpowiedzUsuń;))
Usuńhahaha! lalki na wannie najlepsze, zapewne wszystkie musiały zasięgnąć kąpieli, ah... skąd ja to znam:)
OdpowiedzUsuńkąpielowe lalki miażdżą system!!!!:)
OdpowiedzUsuńFajna akcja na blogach. Mój Wojtuś też rozrzuca swoje zabawki gdzie tylko się da. :)
OdpowiedzUsuńAle to takie słodkie. :)
U Nas też wszystkie lalki chodzą "gołe". :)
OdpowiedzUsuńCzytam, oglądam i dochodzę do wniosku... jaki ten bałagan potrafi być piękny :)
OdpowiedzUsuńArtystyczny nieład ;)
OdpowiedzUsuńSzmacianki mnie rozczuliły:D
OdpowiedzUsuńZa dziecięcym bałaganem tez można zatęsknić... Szczególnie jak dzieci dorastają...Ja mam już ciut inny...niestety bardziej śmierdzący, hihihi, gdy np. Maciek z treningu wróci i porozrzuca swoje klamoty:D
Barbie the best :)
OdpowiedzUsuńNawet nie przypuszczałam że bałagan może być tak twórczy hihi. Ujęcia fantastyczne! Szkoda że nie potrafię w takich kategoriach patrzeć na bałagan pozostawiany po moich dzieciakach ;-) pozdrawiam i zapraszam do Majerankowa, bo my się chyba jeszcze nie znamy :-)
OdpowiedzUsuń