wtorek, 5 czerwca 2012

Trombofilia cd

Już na początku mojej ciąży, mając Natalkę w brzuszku, chociaż jeszcze wtedy nie wiedziałam  że będzie to dziewczynka, zaczęłam  krwawić, mimo że dostawałam już zastrzyki do brzucha na rozrzedzenie krwi.
Trafiłam do szpitala gdzie  zbadał mnie jakiś lekarz-kat, któremu po nocach się nie chciało już nic robić, powiedział lekceważąco, że są małe szanse są na ratowanie czegokolwiek, a krew jeszcze intensywniej spływała mi po nogach. Byłam przerażona, pomyślałam że to już koniec, po dwóch wcześniejszych poronieniach, miałam chwilę załamania, zrezygnowania, pomyślałam jak to przecież miało wszystko się ułożyć.
Pragnęłam mieć dziecko, pragnęłam dać je Jurkowi, który nie miał swoich dzieci, mimo że moją Emilkę traktował jak swoją córkę, chciałam żeby miał pierworodne, on również.
Zostałam sama w szpitalu, całą noc płakałam i nie potrafiłam się uspokoić!
Byłam w takim tygodniu ciąży, gdzie serduszko dziecka jeszcze nie biło, albo już nie biło.
Te chwile niepewności były najgorsze, najstraszniejsze w moim życiu, jednak po trzech dniach na badaniu usg coś drgnęło, to było sedruszko mojej córeczki, wróciła mi nadzieja, choć nadal miałam obawy, czy coś się jeszcze stanie, najbardziej bałam się chodzić do ubikacji, czy czasem nie krwawię.
Wróciłam do domu, ale byłam stale pod obserwacją mojej cud lekarki, która mnie wspierała.
Potem kiedy dowiedziałam sie z usg, że noszę małą dziewczynkę, cieszyłam się bardzo a Jurek, chodził cały dzień dumny i szczęśliwy.
Jednak zawsze kiedy jechałam do mojej lekarki i miałam badania usg, ogarniał mnie lęk, czy oby napewno przepływ krwi był prawidłowy, czy nie robią się skrzepy i czy nic nie jest Natalce.
Miesiąc przed rozwiązaniem musiałam się położyć w szpitalu, ponieważ 3 razy dziennie miałam sprawdzane ktg, jest to bardzo ważne przy trombofili.
Szpital był oddalony 100 km od mojego  miejsca zamieszkania, bo tak daleko znalazłam dobrego fachowca, moją cud lekarkę, ale Jurek przyjeżdżał do szpitala  codziennie.
Poród był naturalny, gdyż było mniejsze ryzyko krwotoku niż przy cesarskim cięciu, (przy zaburzeniach krzepnięcia krwi można się wykrwawić)
Jurek oczywiście był przy mnie, a na świat przyszła zdrowa piękna Nasza Natalka.

8 komentarzy:

  1. ja mam podejrzenie trombofilii - diagnostyka w naszym cudnym kraju jest taka że już dawno urodziłam a do centrum hematologii się nie dostałam do dziś. Brałam zastrzyki na rozrzedzenie krwi tylko dlatego, że mój ginekolog uznał zakrzepicę krwi którą przeszłam kilka lat przed ciążą za wskazanie do wspomagania. Miałam w karcie ciąży napisane, że wskazany poród SN oraz nie należy mi podawać ZZO (ze względu na ryzyko krwiaka). To co przeszłam podczas ciąży (badania, patologia, leki na skurcze, badania przepływów łożyska, mierzenie dziecka, dopplery żył...) sprawiło po części że bycie w ciąży było dla mnie ogromnie męczące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory mało wiem na jej temat, mimo wszystkiego co przeszłam, a co może mnie czekać w przyszłości.

      Usuń
  2. ten lęk towarzyszy chyba każdej przyszłej mamie. Czy są przeciwwskazania, czy tylko bujna wyobraźnia, zawsze jest coś, co niepokoi.

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystko dobre, co się dobrze kończy.
    dobrze, że walczyłaś o dziecko i się nie poddałaś.
    lekarkę powinnaś z Jurkiem na rękach nosić :)
    mimo, że moja ciąża przebiegała idealnie, książkowo, nudno to miałam obawy, gdyż Emilia była tak bardzo upragnionym dzieckiem.
    nie wyobrażałam sobie, że mogłoby się coś stać.
    na szczęście wszystko było cudownie, a ciąża to najwspanialsze 9 m-cy mojego życia.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. skoro o trombofili się dowiedziałaś przed urodzeniem Natalki, to jak Ci się udało z ciążą przy Emilce, bez żadnych leków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarze mówią, że to cud, że nic się nie stało z pierwszą ciążą. Młłody wiek też ma znaczenie, bo np. tłumaczą mi, że dziewczynkom badania na trombofilię, wystarczy jeśli zrobię w wieku 18 lat.
      Choć przy porodzie z Emilką, straciłam mnóstwo krwi, miałam mieć transfuzję krwi, przy trombofilii tak się dzieje, a ja się z nią urodziłam. pozdr

      Usuń
    2. Ja również mam podejrzenie trombofilii. Pierwsze dziecko- ciąża wzorcowa i cudowny synek. Nawet najmniejszego plamienia. A już rok później 2 poronienia pod rząd. Oba w 6 tc.Lekarka mi dziś powiedziała, że to właśnie pierwsza ciąża i poród mogły "aktywować" chorobę.

      Usuń
    3. Kiedyś, chyba jakiś lekarz podobnie mi powiedział...

      Usuń