Dziś ja odprowadzam Natalkę do przedszkola. Powoli spacerujemy trzymając się za rączkę. Natalka opowiada mi, którą drogą pójdziemy, tak jakbym nigdy jej nie znała. Słońce wstało, ptaki śpiewają, jest piękny, wiosenny dzień. Siadam na ławkę i zaczynam w końcu oddychać czystym świeżym powietrzem, jestem spokojna, emocje opadły.
Nie wstaję w środku nocy, nie chodzę na palcach, nie śpieszę się nigdzie, nie spędzam godzin w samochodzie, ale wesoło rozmawiam z Emilką o szkole i jej planach na przyszłość. Zmienią się one 100 razy, ale teraz właśnie w tej chwili chce mi o nich opowiedzieć, a ja mam czas, żeby słuchać.
Jeszcze tylko parę beztroskich dni, a ja nie wiem w co włożyć ręce. Realizuję zaległe sprawy i te bieżące obowiązki, porządki, myję okna, maluję boazerię na biało, tańczę z Natalką przy ulubionej bajce, słucham muzyki z Emilką, mam w końcu czas na zrobienie pysznego obiadu. Wieczorem padam zmęczona, ale zadowolona!
Staram się trzymać się zasady "nie gdybaj, nie narzekaj - działaj" ale chwilowo o niej zapomniałam!. Nie zawsze jestem uśmiechnięta i nie zawsze jest wszystko na różowo.
W nowej rzeczywistości się nie odnajduję i czekam na lepsze jutro. W paru słowach odpowiem tak..
#wszystko#dzieje#się#poza#mną#brak#czasu#dla#dzieci#siebie#bloga#przyjemności#zmęczona#smutna#niespokojna#oszaleję#
praca#brak#satysfakcji#radości#stres#rozdrażniona
Wszystko sie ulozy, dasz sobie rade tylko daj sobie troszke czasu. Trzymam kciuki
OdpowiedzUsuńKochana to mnie nastraszyłaś, bo ja wracam do pracy za dwa tygodnie.
OdpowiedzUsuńNiedłuo święta, odpoczniesz:)
Pozdrawiam.
Wcale nie musi być żle, są po prostu wzloty i upadki ;)
UsuńTrzymam kciuki ;)
Ech... To są problemy tylko nas, matek : kariera czy rodzina, pasja czy obowiązek...
OdpowiedzUsuńAle wyjdziesz z tej sytuacji obronna ręka!
Ja w tym roku nawet nie sprzatam na Święta. Młoda była chora - do 40,4 st. gorączki. A teraz ja mam dokładnie tego samego wirusa....
No tak, bo my matki, lubimy mieć wszystko pod kontrolą i potem nie starcza nam czasu np na przyjemności.
UsuńZdrowia!
ja znow bez pracy dostaje "kota", tylko ze ja 3 dni po 6 godzin wiec rownowaga jest, nie powiem ze jest latwo, ja jednak musze zatesknic... zresetowac sie!
OdpowiedzUsuńŻycze Ci Olu znalezienie złotego środka :-)
To dobre rozwiązanie, podobało by mi się ;)
Usuńzazdroszczę 3 dni po 6 godzin to bajka!
UsuńMi też by taki układ odpowiadał, chociaż pewnie to się wiąże z mniejszymi dochodami.
UsuńOlu, ogromna większość Polek pracuje ( i wcale nie jest to satysfakcjonująca, dobrze płatna praca), wstaje w środku nocy, wychowuje dzieci i zajmuje się domem! I nie narzeka tak, jak Ty...
OdpowiedzUsuńI tak masz o niebo lepiej od większości kobiet w tym kraju... Wybacz, ale Twoje narzekanie brzmi, jakbyś była rozkapryszoną, rozpieszczoną panienką. Nie chciałam być złośliwa, naprawdę
To podziwiam te kobiety które odnajdują się w tej nie dogodnej dla nich sytuacji.
UsuńNapisałam o tym jak się czuję, za czym tęsknię, co wolę, co lubię, a co mi się nie podoba.
Nic po za tym. Nie narzekam, piszę o faktach, o rzeczach, które są, które muszę zrobić, jak wiele innych kobiet, matek.
Nie zawsze się uśmiecham, nie zawsze jest wspaniale i w chwili takich emocji powstaje post.
Jutro na to wszystko spojrzę innym okiem, coś dobrego się wydarzy, coś wyjaśni co mnie trapi i na blogu będę pisać o tych dobrych stronach, ale żeby od razu nazywać kogoś rozkapryszonym, rozpieszczonym, nie wpadłabym na to ;)
Jestem typem samotnika, nie lubię tłumów, prac zespołowych, dlatego trudniej odnaleźc jest mi się w społeczeństwie.
Oczywiście cieszy mnie kontakt z ludźmi, ale nie zawsze... po prostu mam inne priorytety ;)
A jak Ty godzisz pracę z wychowaniem dzieci?
Mam nadzieje,ze jutro spojrzysz inaczej na rzeczywistość!
UsuńJa, na szczęście, dzieci mam już odchowane. Ale praca też nie dawała mi satysfakcji, a w dodatku też i pieniędzy. Do tego rozwód...Też nie lubię tłumów, a musiałam pracować w miejscu, gdzie był nadmiar głośnych ludzi.
Ale nie narzekam.
No nie gniewaj się już na mnie. Może rzeczywiście byłam za mało delikatna :(
i dlatego ja odeszłam z pracy , czy tego chciałam...no nie, bo prace kochałam...i nadal bardzo chciałabym wrócić do pracy ale trzeba w życiu probować i podejmować decyzje, nie zawsze takie które nas w 100% ustasfakcjonują ale jak wiesz jakie są Twoje priorytety to decyzje nie są takie starszne...wierzę w to, że ja jeszcze pracować będę i tyle :) polecam film z sara Jesica Parker " jak ona to robi" :)))) super !!
OdpowiedzUsuńMagda, film obejrze ;)
UsuńA Ty jesteś takim moim motorem, przykładem, motywacją i zawsze napędzasz mnie do działania, kiedy u Ciebie jestem ;)
Piękne dziewczyny !!!
OdpowiedzUsuńp.s. i gdybym pracowała wzięłabym kogoś do mycia okien a czas ten spędziła na czymś przyjemnym z rodziną, ostatecznie zainwestowałabym jeszcze w dobrą myjkę :)))
OdpowiedzUsuńha, ha ;))
Usuńja właśnie na myjkę czekam dziewczyny hahahah ;-)
UsuńP.s. i wcale nie żartuje !!!! Są kraje w których pomoc domowa to norma nawet jak kobieta nie pracuje u nas to jeszcze fiu bzdziu albo ktoś ci powie ze jesteś rozkapryszona ale jestem przekonana ze mycie okien komuś bym powierzyła a ze w domy siedzę to mogę myć sobie do bólu do południa ....,)
UsuńJa wiem, że nie żartujesz ;)
UsuńBo mam wiele koleżanek, które mają właśnie taką pomoc, i uważam, że bardzo dobrze, jeśli mogą sobie na to pozwolić to czemu nie? nie mam nic przeciwko!
Olu oby każdy kolejny dzień był lepszy od poprzedniego. Może potrzebujesz więcej czasu na przystosowanie się do nowego. Z czasem jeśli nadal będziesz nie zadowolona i zdołowana możesz poszukać pracy bliżej domu, która pozwoli Ci mieć więcej czasu na życie :)) Powodzenia i trzymam mocno kciuki
OdpowiedzUsuńTak, potrzebuje więcej czasu, bo wiem, bo przetrwam choćby największą burzę, by znowu przyszły lepsze dni. Bedzie dobrze, musi być, w zasadzie to od nas zależy ;)
UsuńTakie życie Ola... Grunt, to cieszyć się chwilą... Tym, że dzieci są zdrowe i wszyscy wokoło w rodzinie. Reszta tak naprawdę jest mnie ważna.. Przeżyjesz ten chaos:)
OdpowiedzUsuńA jeszcze niejeden Cię czeka;)
U mnie największy się zaczął, gdy Maciek poszedł do gimnazjum... Zmienił mi się o 360 stopni!
Pozdrawiam Cię cieplutko:*
No to już zupełnie inny etap, mam nadzieję, ze czegoś nie przegapię ;)
UsuńNie zawsze wszystko jest różowe...
OdpowiedzUsuńtrzymaj się, my kobiety dajemy rade ! Zawsze.
Święta prawda ;)
UsuńDobrze Cię rozumiem Olu.
OdpowiedzUsuńJa mam ostatnio meeeega dolinę, bo i chciałbym mieć ciastko i zjeść ciastko. Póki co biję się z myślami i zazdroszczę tym, którzy wiedzą co i jak.😘
Dobry przykład z tym ciastkiem, to taka kwintesencja tego co chciałam powiedzieć, tego jak się czuję ;)
UsuńPisałam komentarz, ale zniknął. :) martwi mnie Twój smutek Olu od tego blisko do wypalenia i depresji. Może warto zrobić coś dla siebie i coś w tym zmienic? Odległość do pracy, prace, zawód... Taki permanentny stres nie służy zdrowiu a wierze ze dużo potrafisz :) Jesteś bardzo dzielna i na pewno coś z tym zrobisz, czego Ci bardzo zycze :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że mój kryzys jest chwilowy, i jak wyżej napisałam są wzloty i upadki ;)
UsuńAle ładnie to wszystko opisane... Życzę spokoju!:)
OdpowiedzUsuńA może warto by było jednak zostać jeszcze z dziewczynkami w domu ?Dzieci są tylko "na chwilę", a na pracę masz jeszcze resztę życia i dużo czasu do 67 lat - a może nawet jeszcze wydłużą wiek emerytalny ;)
OdpowiedzUsuńTeraz jak już w "to" weszłam to trudno "to" zostawić...ale dużo w tym racji co piszesz ;)
Usuńśliczne masz córeczki:*
OdpowiedzUsuńA ja tam już poszłabym do pracy:)chodź pewno też potem nie miałabym czasu na nic:) tak więc i tak nie dobrze i tak...i co my biedne mamy zrobić !
Jak byłam na urlopie wychowawczym myślałam jak Ty ;)
UsuńMoże spróbuj wymyślić coś innego, np. pracę na pół etatu? Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNie mogę pracować na pół etatu.
Usuńtak niestety mają matki pracujące, rozumiem to od 10 lat, a od jakiegoś czasu mam wrażenie, że jestem u kresu swoich mozliwości
OdpowiedzUsuńWszystko to rozumiem..
UsuńNawet nie wiesz Olu jak bardzo Cię rozumiem.
OdpowiedzUsuńJa też się nie mogę odnaleźć. Mam ciągłe poczucie, że robię źle i że nie tu jest moje miejsce, że tracę coś cennego.
Jestem ale tak jakby mnie nie było.
Ściskam wirtualnie z całych sił i całuje mocno.
No właśnie, to co najważniejsze najbardziej ucierpi, bo zamiast cieszyć się, jestem niespokojna, a mój niepokój odbija się na najbliższych.
Usuńwiem co czujesz...moja koleżanka zawsze mawia -życie,czas przywyknąć :)
OdpowiedzUsuńjak byłam teraz 3 m-ce na zwolnieniu,przeżyłam jedne z piękniejszych chwil od wielu lat,gdy pracę zostawiłam daleko za sobą :))
aczkolwiek aż dziwne,że tak szybko przywykłam do nowej rzeczywistości.
Daj sobie czas...jeszcze trochę i wejdziesz na te tory co trzeba ,będziesz pędzić jak po szynach i będzie OK :)
Gosiu, dzięki za słowa otuchy ;)
UsuńJednak prawie 4 lata przerwy ...to skok na głęboką wodę.
Powroty sa ciężkie ;(
Olu rozumiem Ciebie bo odkąd zaczęłam pracę mi też brakuje czasu dla dzieci, na domowe obowiązki, bieganie, bloga a latem dołączy jeszcze ogród. Tak bardzo chciałam pracować a teraz czasami tęsknię do tego jak "siedziałam" w domu :)
OdpowiedzUsuńOlu najlepsze dla Ciebie rozwiązanie to szukać innej pracy blizej domu. Może powinnaś o tym pomyśleć. Pozdrawiam
No właśnie, coś w tym jest, że trudno dogodzić nam matkom ;)
UsuńMyślę, myślę ;))
ślicznotki te twoje córki :)
OdpowiedzUsuńOla a to order dają za chodzenie do robala?
OdpowiedzUsuńJa jestem aktualnie magistrem z 12 letnim stażem,. a po urodzeniu drugiego dziecka zostałam w domu i ....chociaż kiedyś sobie tego nie wyobrażałam teraz jestem nawet zadowolona. Jestem tak zajeta, dom, ogródek, hobby lekcje ze starszym, mała, obiady, pranie, sprzatanie, zakupy, a jak nie domagam, albo mam lenia to luz blues...
Jak nie musisz to odpuść jeszcze. Napracujesz się, a wiadomo czy w tym po...banym kraju to dadzą Ci chociaż grosz emerytury...
Buziaki, żyj jak chcesz! Nie musisz nic nikomu udowadniać, ja w końcu jestem od tego wolna- to mól life, mój wybór!
I dobrze, co to ma być, budowanie Polski Ludowej? Zresztą wiadomo jak to się skończyło. Problem w tym, że nie każdy sobie może pozwolić na odpuszczenie pracy na etacie, ale trzeba próbować i coś wymyślić.
Usuńha, ha święta prawda ;)
UsuńAnonimowy - tak masz rację, siłę , odwagę. Wiesz ja też tak myślałam jak Ty i w zasadzie nie chciałam tego powrotu, wróciłam , żeby zobaczyć, spróbować, a teraz jakoś trudno to zostawić, jednak lepiej jak są dwie wypłaty. No , ale jak bedzie źle, to może zrobie jak Ty ;)) lub blues.. ;)
Piotrek podaj piątkę ;)
Ułoży się, na pewno. Życzę Ci tego z całego serca.
OdpowiedzUsuńCiekawy blog! Ja dopiero rozpoczęłam moją przygodę z prowadzeniem bloga, a za kilka tygodni rozpocznę przygodę z macierzyństwem :) Zapraszam do mnie: http://malenaaa9192.blogspot.com/ - ŚWIAT MŁODEJ MAMY!
OdpowiedzUsuńNowe okoliczności zawsze są bardziej stresujące, ale albo się do nich przyzwyczaisz, albo odejdą - dostajemy od życia tyle, ile jesteśmy w stanie przyjąć.
OdpowiedzUsuńChyba każda pracująca mama ma podobne odczucia. Gdy jest praca, to mało czasu dla dzieci. Gdy jej nie ma, odczuwamy jej brak, nasycając się wolnymi chwilami tylko przez pierwszych kilka dni. Każde nowe..jest nieznane, a strach przed nieznanym jest oczywisty. Po macierzyńskim wracałam z chęcią do pracy ale i oczywiście z obawami nie tylko o to jak babcia poradzi sobie z Alcią,,ale i o to jak ja sobie poradzę. Po ok 2 letniej przerwie okazało się, że mam pracę "we krwi" ;)
OdpowiedzUsuń