Teraz dzień wygląda zupełnie inaczej.
Wszystko dzieje się poza mną...
Przed 5 rano wstaję, jest ciemno, głucho, cisza, jak ta, którą w nocy słyszałam, pisząc moje blogi.
Teraz na palcach się szykuję do wyjścia, żeby zdążyć na 7 do pracy. Przede mną pełna godzina w samochodzie. W pracy jeszcze nie potrafię się odnaleźć, czasem chodzę jak cień, bo wiele się zmieniło w przeciągu tych prawie 4 lat.
Cieszą mnie tylko ludzie, którzy przyjaźnie mnie witają i dziwią się, że wróciłam ;))
Jestem w domu przed 17 stą i nie wiem w co włożyć ręce. Jeszcze się nie przestawiłam, jeszcze nie zorganizowałam żeby zdążyć ze wszystkimi obowiązkami. Obiad, pranie, prasowanie, porządki... Czas dla dzieci, czas dla siebie.
Będąc w domu o wszystkim decydowałam, miałam pełną kontrolę nad domem. Odprowadzałam Natalkę do przedszkola, obierałam ją, czekałam na Emilkę jak wróci ze szkoły, potem długo rozmawiałyśmy i wspólnie jadłyśmy obiady, wieczorami bawiłyśmy się. Byłam mamą na pełny etat.Tęsknię za tym, a jeszcze bardziej będę tęsknić wiosną i latem!
Plusy powrotu do pracy są takie, że mam kontakt z ludźmi, tego jedynie brakowało mi najbardziej.
Czas pokaże, jak to wszystko się ułoży.
Teraz z utęsknieniem będę czekać na weekend. Powoli przypominam sobie co to oznacza, bo będąc w domu z dziećmi, zapominałam o tym który właściwie jest dzień ;)
Wrócę do Was jak tylko wdrożę się w nową organizację życia...
Na taki pomysł, może zgodzić się tylko Jurek!
Sam przecież często jeździ zimą na rowerze, to zapalony kolarz, Natalka ma to zapewne po nim ;))
Nasze wspólne spacery. Zdjęcia pochodzą z listopada i grudnia.
Ja w domu będę jeszcze przez dłuższą chwilę i jestem bardzo ciekawa ciągu dalszego Twoich opowieści nt. powrotu do pracy :)
OdpowiedzUsuńW pracy jestem kolejny już dzień, ale jak się to wszystko poukłada, na pewno napisze na blogu;)
UsuńOlu będzie dobrze, dasz radę :)) Natalka już duża dziewczynka. Pomyśl,że niektóre mamy muszą niemowlaki zostawić w domu i wrócić do pracy :( Powodzenia
OdpowiedzUsuńTak było z Emilką, miała ponad pół roku, a musiałam wrócić do pracy, oj co to był z ból ;)
UsuńOku, na początku wszystko będzie zakręcone, zawirowane, ale jestem pewna, że organizacyjnie sobie poradzisz tylko czasami trzeba wybrać prasowanie czy spacer rodzinny..... i tak stosik ubrań u mnie rośnie hihi
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki i zmykam spać, bo rano praca, przedszkole itd :)
U mnie też stos prasowania leży ;)
UsuńOlu, trzymam mocno kciuki za organizację . U mnie też zmiany i świat wywrócił się do góry nogami. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńRzeczywiście, świat w takich momentach może wywrócić się do góry nogami
UsuńO matko! 12 godzin poza domem?! ja jestem tylko 6 i dla mnie to cala wiecznosc.Pozdrawiam i zycze cierpliwosci i wytrwalosci.
OdpowiedzUsuńNiestety, z dojazdami to tak jakbym pracowała własnie tak dużo godzin, dzięki!
UsuńOj tak, siedząc w domu można wszystko ogarnąć. Z dwójką dzieci i pracą wszystko jest inne, trudniejsze. Wiem coś o tym, bo tak mam - jak nas wiele. Na dodatek często jestem bez męża, więc bywa jeszcze trudniej. Chociaż, wtedy jestem bardziej spięta i zorganizowana. Też mam na 7 do pracy, ale dojazd z podrzuceniem po drodze małego do przedszkola, zajmuje mi pół godziny. Przywykniesz i do nowej sytuacji i do pracy. Z czasem Ci to znormalnieje, choć łatwo nie będzie nigdy.
OdpowiedzUsuńPS. Jeśli nie było wielkich śniegów, często dojeżdżałam do szkoły rowerem (3,5 km), więc rower zimą też znam!
O tak, kiedy Jurka nie ma w domu, a ja zostaje w domu z córkami, jestem bardziej zorganizowana, więc mam nadzieję, ze w padnę w rutynę obowiązków, chcialabym już to miec za sobą ;)
UsuńTeż na rowerze? To takie sytuacje nie są dla Ciebie dziwne ;))
Kochana siadasz sobie jak znajdziesz chwilkę bierzesz kartkę i długopis i robisz sobie 10 minut, 10 miesięcy, 10 lat na podstaiwe swoich wartości. Jak już człowiek się ogarnie w głowie to łatwiej mu ogarnąć resztę....a kobiety wielkie są, gdyby facet miał tyle na głowie to by się zastrzelił tak powiedziała moja dentystka i ma rację :)
OdpowiedzUsuńOj Magda, jak Ty już coś napiszesz, to człowiek zaczyna się zastanawiać nad swoim życiem...muszę znaleźć tą chwilke ;)
UsuńDajesz sobie niezle rade:) podziwiam i trzymam kciuki:)
OdpowiedzUsuń;)
UsuńA co dzisiaj mamy? A, chyba środę:)
OdpowiedzUsuńU matek na pełen etat to chyba norma, że dni się mieszają i nie czeka się na weekend.
Wszystko się ułoży, tylko z czasem:) pozdrawiam!
Oby jak najdłużej takich dni! ;)
UsuńJeju godzina w samochodzie. To musi być bardzo dobra praca. Wszystko na pewno się z czasem ułoży. Trzymam kciuki :)
OdpowiedzUsuńKurteczka Natalki z h&m? Mamy taką samą :)
Kurtka jest z Zary, zeszłoroczna kolekcja ;)
UsuńOlu, łączę się w bólu - ja po 2 latach wracam w ten poniedziałek do mojej pracy :/ Czuję się fatalnie z tego powodu, bo zostawiam szkraba co ma dopiero rok i 3 miesiące, a do tego u mnie w firmie duże zmiany, niemal wszystkich z mojego działu zwolniono i najwyraźniej nie będzie tam żadnej przyjaznej duszy :/ ja mam o tyle lepiej bo wracam na skrócony etat, ale tak na prawdę niezupełnie mnie to pociesza. Współczuję, że musisz tak wcześnie wstawać, choć ja aby dojechać na 8.00 muszę wstać podobnie, potem 1,5 godziny w drodze... jednak zamierzam przesunąć sobie godziny pracy, bo cieżko będzie ogarnąć wszystko z rana. Pocieszam się i powtarzam sobie, że początki są najtrudniejsze, później człowiek jakoś się przyzwyczai i nie będzie to już takie trudne. Trzymam kciuki za Ciebie i życzę powodzenia! :)
OdpowiedzUsuńTrzymam za Ciebie w takim razie mocno kciuki! Znam ten stres który towarzyszy na samą myśl o powrocie do pracy, wiem co przeżywasz...Ty też masz do pracy tak daleko ;(
UsuńOby i Tobie wszystko dobrze się poukładało!
Dla mnie fajnym rozwiązaniem jest połowa etatu bo mam pełna kontrole nad domem i Emilką a i z ludźmi się widzę :-)
OdpowiedzUsuńale wiadomo nie wszędzie się tak da
pozdrawiam ciepło
POWODZENIA!
Właśnie takiej pełnej kontroli nad domem i dziećmi mi brakuje...
UsuńCzas kobiety-mamy spędzony z dziećmi to coś najlepszego,zwłaszcza,że tak szybko ten okres mija i dzieci dorastają.Nie zostało Ci nic jak tylko,to ,żeby pogodzić,ten rozwój zawodowy ,kontakt z ludźmi...i całe domowe życie :) jak już tak jest,to trzeba się odnaleźć,nie ma rady,a to tylko kwestia czasu,wpadniesz w rytm i już będzie lecieć :) Współczuję Ci tej godzinnej drogi samochodem,ja jadę do 5ciu minut zaledwie :)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się!
Wiem, że to kwestia czasu, żeby wszystko się poukładało, wiem że wpadnę w rutynę dnia mam tylko nadzieję, że to wszystko nastąpi łagodnie i bez większego stresu
UsuńKochana na pewno jest Ci ciężko i jesteś zmęczona, ale dasz radę :) jesteś silną kobietą :) z resztą, kto jak nie my, matki właśnie :D
OdpowiedzUsuńbuziaki i uściski :*
No właśnie, w nas siła ;)
Usuńbeautiful day
OdpowiedzUsuńDroga Olu dasz radę ! Wszystko poukłada się pewnie już za kilka dni bo tak jest zawsze.
OdpowiedzUsuńWystarczy odrobina czasu aby życie wróciło do normy. Tzn my kobiety, matki i żony tak mamy bo nie każdy mężczyzna by sobie poradził:) (oczywiście ogromny szacunek do tych , którym się udaje i tych co naprawdę się starają;)
Potrafimy moment się zorganizować ... Ja też ostatnio wstaję po 5 żeby ze wszystkim zdążyć, do tego doszła mi jeszcze rehabilitacja dziecka ale udaje się bo jak wiesz co masz zrobić to dokonasz tego choćby się waliło i paliło!
Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych!
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego popołudnia ;)
Tak, kobieta wszystko potrafi, a takie organizowanie życia - najbardziej ;)
UsuńDziękuję kochana
My kobiety niestety nie mamy łatwo... :( Powodzenia Olu, dasz radę, jak nie Ty to kto? :) Uściski
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
UsuńRozśmieszyło mnie, że Twoje koleżanki i koledzy w pracy się dziwili, że wróciłaś. Pewnie jak byłaś w domu to mówili: "jak tej Oli to dobrze, a człowiek tu musi tyrać". ;)
OdpowiedzUsuńMoże coś w tym rodzaju ;)
UsuńPiękna ta nasza kaplicówka ;)
OdpowiedzUsuń;)
UsuńJa po 3 tygodniach zwolnienia nie mogłam ogarnąć się w pracy, a co dopiero po 4 latach;) Ale najważniejsze jest przyjęcie - dobra atmosfera w pracy pomaga przeżyć 8 godz poza domem. A z każdym tygodniem przyzwyczaisz się do nowej sytuacji i jeszcze zatęsknisz za ciszą w pracy;)
OdpowiedzUsuńOj, wiem jak to kiedyś było trudno wrócić po urlopie do obowiązków, a co dopiero po takiej przerwie ;))
UsuńDasz radę Ola! Po jakimś czasie nauczysz się organizować tak czas aby ze wszystkim się wyrabiać :)
OdpowiedzUsuńCzekam na ten dzień ;)
UsuńPowodzenia. Ja czy z pracą czy bez mam ciągle problemy z brakiem czasu. Za dużo bym chciała zrobić.
OdpowiedzUsuńOla trzymam kciuki żeby Ci się jak najszybciej wszystko ułożyło! Nami się nie przejmuj, poczekamy:)))
OdpowiedzUsuńJa tez na rowerze zima jeżdziłam;))
W tym wszystkim widzę Olu, że bardzo dużo czasu spędzasz na dojazdach do pracy, co jest chyba najcięższe w tym wszystkim. Niestety każda z nas po macierzyńskim przeżywała to samo co ty. Ja akurat po drugim dziecku już chciałam wrócić do pracy i o dziwo w pracy odpoczywałam (praca biurowa więc za wiele to ja tam się nie napociłam ...). Dwóch urwisów to już dużo. Liczę że się wszystko ułoży i będziesz cieszyć się każdym dniem. Całuski :*
OdpowiedzUsuńZAPRASZAM SERDECZNIE na handmade misi oto link: https://m.facebook.com/ArtisticWorld2015
OdpowiedzUsuńOlu zycze Ci wszytskiego dobrego i duzo sil! nie mam dzieci a wiem jak bardzo jestem zaabsorbowana zyciem bez nich! pobudka o 4rano w robocie od 6 do 16 a czasem i dluzej, szybko do domu, jakies male zakupki bo brakuje czegos do oiadu, gotowanie, prasowanie, sprzatanie, blog, chce zadzwonic do siostry bo juz w 9miesiau ciazy, mama z babcia 500km ode mnie tez czekaja na telefon. Maz chcialby wyjsc na spacer ieczorem albo na drinka a ja padam.. a gdzie blog a gdzie przyemnosci... dlatego zycze Ci tym bardziej duzo duzo sil i trzymam za Ciebie kciuki!
OdpowiedzUsuń