Dziękuję za liczne komentarze, pod ostatnim postem. Wasze słowa otuchy, jak również podobne doświadczenia związane z przedszkolem, pomogły mi przejść przez ten trudny, pierwszy okres. Zaś moja cierpliwość i konsekwencja przyczyniły się do tego, że Natalka trochę się uspokoiła, nasze poranki są mniej nerwowe, płacz nie jest już taki paniczny, zamienia się czasem w pytania, typu idziemy poszukać tatę. Wie, że jak go poprosi to on zostawi ją w domku. I ma rację, bo tatuś wszystko dla niej zrobi, dlatego umówiłam się z nim, że to ja ją odprowadzam do przedszkola. Kiedy rano wstajemy Jurek jest w pracy, albo jeździ już od rana na rowerze ;) Wieczorami jest czasem niespokojna, trochę popłacze, ale jest już lepiej. Natalka zaczyna rozumieć o co w tym wszystkim chodzi, że Emilka idzie do szkoły, tata i mama do pracy, więc ona musi iść do przedszkola. Jest bardzo mądra i poddała się całej tej nowej dla niej sytuacji. Nie walczy już tak bardzo z nami, nie krzyczy, nie protestuje, czasem tylko prosi czy może jednak zostać w domku. Mam nadzieję, że tylko będzie lepiej i potrzeba czasu, żeby przedszkole stało się przyjemną codziennością.
Zastanawiam się, czy po weekendzie coś się zmieni?
Emilka zaczyna 6 klasę, czekają ją w tym roku egzaminy. Obiecała mi, a przede wszystkim sobie, że będzie uczyć się na bieżąco ;) No zobaczymy ;) Jestem z niej dumna tak samo jak z Natalki, że ma chęci, żeby nie mieć żadnych zaległości, żadnego gonienia za nauką. Uczy się sama, czasem tylko przyjdzie do mnie z czymś trudniejszym. Uczy się systematyczności i organizacji. To trudna sprawa, bo i ja wciąż z tym mam problemy ;))
Narazie wszystko jest na dobrej drodze, ale wiecie jak to jest w życiu i tak jak napisałam w tytule, raz z górki raz pod górkę ;)
Więcej zdjęć z Emilką możecie oglądać na jej blogu . Zapraszam.

Czuję w kościach, że będzie dobrze :-)
OdpowiedzUsuńbrawo Ola, brawo Natalka. Nad systematycznością to i ja pracuję:)
OdpowiedzUsuńTeraz to już z górki będzie...
OdpowiedzUsuńObie są śliczne jak z reklamy. Myślę że będzie z górki, początki są najtrudniejsze. :)
OdpowiedzUsuńBrawo dziewczyny!
OdpowiedzUsuńKtoś napisał, że będzie już z górki. Nie do końca. W poniedziałek po 2 dniach w domu, znowu może być płacz. Ale z dnia na dzień będzie lepiej :) Trzymaj się i bądź twarda. Świetnie sobie radzisz. U mnie to mąż był twardzielem, bo ja jestem miękka :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie znowu boję się tego poniedziałku ;)
UsuńOby dalej było tylko lepiej :))
OdpowiedzUsuńSuper. Zobaczysz, przyjdzie czas, że i tata odprowadzi Natalkę.... :-)
OdpowiedzUsuńNarazie to wykluczone ;)
UsuńZa miękki jest ;))
Śliczne dziewczynki , jak zwykle wtulone w siebie ;) Wydaje mi się ,że Natalka to cała mama :)
OdpowiedzUsuńhttp://swiatamelki.blogspot.com
No widzisz! Natalka, to mądra dziewczynka! Jeszcze pewnie będzie się buntowała, ale powoli się wdroży:))
OdpowiedzUsuńEmilka, to widać, że poukładana dziewczyna - masz pociechę z córy! Z obu!
Mój czort w szóstej klasie opuścił się w nauce, ale w teście osiągnął jeden z najlepszych wyników w klasie;) Teraz czekają go gimnazjalne...wolałabym, żeby zaczął się ciut uczyć;)
No zobaczymy czy te obietnice Emilki się spełnią ;)
Usuńooo,widzę jakieś dobre wieści,to super :)
OdpowiedzUsuńmoje motto-wszystko jest trudne nim stanie się proste :)
proste słowa a warto o nich pamiętać :)
Zapamietam!
UsuńA moje motto:
To co mnie nie zabije, to mnie wzmocni ;)
z każdym dniem bedzie lepiej, Natalka to mądra dziewczynka :)
OdpowiedzUsuńto Emilka teraz do gimnazjum? :)
Za rok gimnazjum, teraz 6 klasa ;)
UsuńŚwietne masz córki! Na pewno Natalka szybko polubi przedszkole :-)
OdpowiedzUsuńcudne dziewczynki... ja się boję panicznie jutra...właśnie Denisek chodzi w kółko i powtarza , że do przedszkola nie chce iść..co jakiś czas wpada w histerię...okropnie boję się jutra :/
OdpowiedzUsuńZ dnia na dzień na pewno będzie lepiej i jeszcze przyjdzie dzień, kiedy Natalka będzie Cię popędzać rano żeby szybciej być w przedszkolu:)
OdpowiedzUsuńśliczne dziewczynki :)
OdpowiedzUsuńCieszę się,że u was lepiej.
OdpowiedzUsuńU nas dzisiaj było super. Ala ma urodziny i dumnie kroczyła z cukierasami. Nie wiem czy to ją tak pozytywnie zmotywowało czy po prostu już tak zostanie.
Ślicznie te twoje dziewczynki.
My też posłaliśmy w tym roku synka pierwszy raz do przedszkola. Nerwy i stres ogromne, ale o dziwo! Udało się i obyło się bez płaczu. Mam cichą nadzieję, że polubi przedszkole:-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Katarzyna