środa, 4 czerwca 2014

Tamagotchi Friends zawsze z nami!


O naszej przygodzie/zabawie z Tamagotchi Friends pisałam już, że to kultowa zabawka łącząca pokolenia, która oprócz zabawy uczy  ;) 
Przeczytacie o tym tutaj i tu.
 Dziś chciałam Wam opowiedzieć jak zabawka świetnie sprawdza się w podróży.
Zbliża się czas letnich wyjazdów, więc warto pomyśleć jak zorganizować dzieciom czas w czasie podróży przede wszystkim samochodem ;)
Większość mam wie o czym mówię, nasze dzieci szybko się nudzą, zaczynają marudzić, wiercą się, a my się gimnastykujemy, żeby jakoś umilić im ten czas i przetrwać w spokoju długą podróż.
Z początkiem lipca planujemy spędzić wakacje w Czarnogórze, ale o tym będzie osobny post ;)
Aby tam dotrzeć- czeka nas mnóstwo godzin spędzonych w samochodzie.
Postanowiłam sprawdzić jakie zabawki sprawdzą się w czasie podróży i sprawią, że szybko i przyjemnie minie im czas .
Przetestowaliśmy Tamagotchi Friends w czasie niedzielnego wyjazdu do dziadków , którzy mieszkają 70 km od nas.
 Emilka jest już dużą dziewczynką, więc oczywiście w samochodzie radzi sobie doskonale, ale to ona siedzi obok młodszej siostry, która czasem daje nam popalić, a zwłaszcze Emilce, bo jest najbliżej ;)
Emilka lubi zabawę z Tamagotchi Friends, a Natalka jest szczęśliwa kiedy może się z nią wspólnie bawić. Natalka już wie kiedy nakarmić swojego pupila, a kiedy wyjść z nim na  spacer, szybko się uczy, ale musi pomóc w tej zabawie Emilka czasem ja to robię. 3 letnia Natalka, nie jest w stanie wszystkiego sama jeszcze wykonać ;)
Podróż minęła szybko, wesoło i bez marudzenia ;) Tamagotchi Friends  jedzie na wakacje razem z nami!

  




Tamagotchi Friends, zabieramy również na spacery ;)



Gdziekolwiek idziemy, Natalka zabiera go ze sobą ;)




Nawet do naszej ulubionej lodziarni ;)



23 komentarze:

  1. Sama kiedyś się bawiłam Tomagotchi, ale to było wtedy modne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh, przydałaby mi się starsza siostra dla Martynki na czas podróży :D w lipcu wybieramy się na kilka dni na Hel - 650 km - olaboga, nie wiem jak ja to ogarnę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. HEHE prawdziwy przyjaciel!
    Ja nie uczę E. jeszcze elektronicznych zabawek- zabaw- gier itd.... ale jak już się sama zorientuje, że takie rzeczy są na pewno Jej kupię takiego "przyjaciela"

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa alternatywa na długie podróże, Maja jest jeszcze za mała, ale może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to ciekawy temat, jak zająć dzieci w podróży. Ja na razie mam w zapasie zawsze tablet i jeszcze coś, o czym własnie dzisiaj napisałam na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. pamiętam jak się sama tym bawiłam hehehe muszę chłopcom sprawić:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Natalka w tym kapeluszu jak prawdziwa dama

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że bez tego gadżetu ani rusz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. też takie miałam, muszę poszukać może jeszcze gdzieś jest w domu rodziców:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też wszędzie ze swoim zwierzakiem chadzałam :) To duża odpowiedzialność :) Ale jednak wolę prawdziwe zwierzaczki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiałam tą zabawkę w dzieciństwie. Uczy ona odpowiedzialności za to zwierzątko, a to bardzo ważne.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. elektroniczne zwierzątka robią u Was furorę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. fajny blog, miło się czyta ;)) życzę dalszych sukcesów i wytrwałości :) + Śliczna mała :)
    http://magdalenka99.blogspot.com/2014/06/sirens.html nowa notka! zapraszam na mój blog, każdy komentarz i obserwowanie jest odwzajemniane ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeeeej, pamiętam Tomagotchi z dzieciństwa, wspomnienia wróciły! ;) Fajny post! ;)

    OdpowiedzUsuń