Zapraszam na kolejny wywiad z cyklu "pomysł na siebie".
Dziś na blogu goszczę Natalię Kusaj, wspaniałą kobietę, mamę prawie 2 letniego Fabianka, która nie traci czasu na nudy!
Mimo wielu obowiązków w domu, w pracy, realizuje swoje pomysły, plany, pasje.
W moim wywiadzie udowodniła, że się da, że można, że warto!
1. Ukończyłaś studia
na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna, a zajmujesz się zupełnie czymś innym
Co lub kto był dla
Ciebie inspiracją do tego żeby zająć się szyciem?
Skończyłam
filologię polską, dziennikarstwo a teraz kończę studia podyplomowe z pedagogiki
wczesnoszkolnej i przedszkolnej więc dzieje się u mnie dużo. Pracuję z dziećmi
i dla dzieci szyję (choć zdarzają się zamówienia dla dorosłych). Pierwszym
testerem i klientem jest zawsze mój synek on mnie zainspirował. Chciałam dać mu
coś ode mnie, od serca a nie ze sklepu. I tak się zaczęło. Teraz szyję dużo. Koleżanki
w ciąży proszą o kocyki, ciumkatki a ja z radością biorę maszynę i szyję. Każda
nowa rzecz sprawia radość, każde zdjęcie dziecka z podziękowaniem dodaje
skrzydeł.
2. Jesteś samoukiem, skąd czerpiesz pomysły i
czy maszyna do szycia nie była Ci straszna?
Jeszcze
rok temu to nie wiedziałam o szyciu nic. To była spontaniczna decyzja,
wiedziałam, ze jakoś dam radę, przecież mam mamę szwaczkę z zawodu to mnie
nauczy. Na początku to mama szyła a ja robiłam wykrojniki. Pewnego dnia zepsuła
się nam maszyna i stwierdziłyśmy, że najwyższa pora na zakup nowych maszyn, bo
mamie zawsze marzył się overlock. Pojechałyśmy kupiłyśmy dwie maszyny.
Usiadłam, mama obok i zaczęłam szyć. Okazało się to łatwiejsze niż myślałam. Przyjechałam z maszyną do swojego mieszkanka i nie mogłam się od niej oderwać. Szyłam, szyłam i szyłam. A mama była ze mnie dumna. Internet jest źródłem pomysłów, rozmawiam z wieloma mamami, które podpowiadają i wymyślam również wiele rzeczy sama na własny użytek.
Usiadłam, mama obok i zaczęłam szyć. Okazało się to łatwiejsze niż myślałam. Przyjechałam z maszyną do swojego mieszkanka i nie mogłam się od niej oderwać. Szyłam, szyłam i szyłam. A mama była ze mnie dumna. Internet jest źródłem pomysłów, rozmawiam z wieloma mamami, które podpowiadają i wymyślam również wiele rzeczy sama na własny użytek.
3. Czy początki
były trudne, nachodziła Cię czasem myśl, że "to nie dla mnie" ?
Początki
były fascynujące, ale też trudne. To co miało być łatwe okazało się bardziej
skomplikowane. Był moment jak stwierdziłam, że to się nie uda, ale mój mąż
wtedy stawiał mnie do pionu i wiedziałam, że musimy dać radę. Szycie zaczęliśmy
od kocyków ile moja mama nerwów zjadła tej pamiętnej nocy kiedy powstawały
pierwsze produkty. Jednak końcowy efekt nam wszystko wynagrodził.
4. Rzeczy, które
szyjesz są z bardzo dobrej jakości materiałów, mają piękne kolory, wzory - są
produkcji polskiej, czy sprowadzasz je z zagranicy?
Materiały
sprowadzam z USA, przy większych zamówieniach opłaca się to bardziej niż zakup
w Polsce.
Wybieram razem z mężem wzory, choć często mamy odmienne zdanie. To co ja uważam za hit mąż niekoniecznie. Powoli przymierzam się do szycia ciuszków z bawełny, którą na próbę kupiłam w polskich sklepach. Trzy bluzki już mój synek testuje, materiał na spodenki też czeka aż nabierze mocy. Ubranka jednak będą tylko dla użytku mojego synka. Mam problem bo ostatnio w sklepach nie mogę znaleźć nic co mi się podoba, dlatego stwierdziłam, że na wiosnę Fabianek dostanie od mamy zestaw nowych ciuszków.
Wybieram razem z mężem wzory, choć często mamy odmienne zdanie. To co ja uważam za hit mąż niekoniecznie. Powoli przymierzam się do szycia ciuszków z bawełny, którą na próbę kupiłam w polskich sklepach. Trzy bluzki już mój synek testuje, materiał na spodenki też czeka aż nabierze mocy. Ubranka jednak będą tylko dla użytku mojego synka. Mam problem bo ostatnio w sklepach nie mogę znaleźć nic co mi się podoba, dlatego stwierdziłam, że na wiosnę Fabianek dostanie od mamy zestaw nowych ciuszków.
5. Świetnie, że
można Twoje produkty kupić, są pięknie wykonane, ja mam od Ciebie spódniczkę
TUTU, którą uwielbia moja córka Natalka.
Czy jest coś co
najbardziej lubisz szyć, lub coś co najbardziej Tobie się podoba ?
Spódniczki
tutu powstały dzięki jednej blogowej mamie. Organizowałam konkurs gdzie
prosiłam o propozycję nowych produktów do sklepu. Przyszło mnóstwo maili a ja spośród nich wybrałam tutu. Oj już sporo
tych spódniczek zrobiłam i lubię je tworzyć. Ulubionej rzeczy nie mam, po
prostu siadam i szyję. Niebawem kończę studia podyplomowe, więc mój czas
troszkę zyska i mam zamiar popróbować uszyć jakieś nowości, kręci mnie
tworzenie nowych produktów.
6. Sklep - to
następny krok do realizacji swoich hobby, to również Twój pomysł?
Sklep był pomysłem mojego męża. Od początku do końca i do teraz nawet mąż zajmuje się sklepem. On go założył. Myślę, że jakbym nie miała pod ręką osoby, która będzie mnie tak wspierała, ten sklep nigdy by nie powstał. Dzień uruchomienia sklepu był dla nas wyjątkowy cieszyliśmy się jak małe dzieci. To takie nasze drugie małe dziecko J Zakładając sklep byłam osobą bezrobotną, skończył się urlop macierzyński, skończyła się umowa o pracę. Nie mogłam sobie z tym poradzić i musiałam zrobić coś dla siebie. Jednak życie wszystko zweryfikowało. Założyłam sklep, niespodziewanie dostałam propozycję pracy i wiedziałam, że musze to jakoś połączyć. Wiedziałam ,że teraz to już na nudę narzekać nie będę.
7. Jak godzisz obowiązki? Praca, wychowywanie prawie 2 letniego Fabianka, kiedy znajdujesz czas na szycie ?
I
tu pojawia się problem, mając pracę na pełen etat, mając małe dziecko, będąc w
trakcie studiów podyplomowych no i mając
swój sklep internetowy czasu jest minimum. Czasem muszę zrezygnować
z czegoś, aby realizować zamówienia. Szyję zazwyczaj późnymi wieczorami.
Wcześniej zdarzało się, że szyłam w dzień, ale teraz Fabianek jest tak ciekawy
każdej nowej rzeczy, każdej sytuacji, że jak włączam maszynę, to od razu małe
paluszki wędrują i pytają: Co to? Zdarza mi się czasami, ze biorę go na kolana
i szyjemy razem, bo jak tu dziecku odmówić nowych doświadczeń J
8. Jak zachęcić
inne mamy do realizacji swoich pasji?
Warto
ryzykować. Trzeba walczyć o swoje i o siebie. Nie załamywać się. Ja jako osoba,
która ciągle coś robiła, nagle stając się osobą bez pracy, wiedziałam, że siedząc
w domu z dzieckiem nie będę szczęśliwa. Choć synek wynagradzał wszystkie smutki
jakie pojawiały się w moim serduszku. Założyłam sklep, dostałam pracę (żłobek a
teraz przedszkole), nie musiałam się rozdzielać z synkiem, chodził do pracy ze
mną i dalej chodzi. Teraz czuję się spełniona bo mam przy boku synka i mam mój
mały kącik z maszyną do szycia.
Kiedy we wrześniu, przyjechałam do Krakowa, na spotkanie mam blogerek, obok naszego samochodu stał samochód Natalii. Prawie razem szłyśmy na spotkanie, a tatusiowie naszych dzieci, spędzili wspólnie więcej czasu niż my. Niestety nie sposób wszystkich blogów znać, ale dzięki spódniczce TUTU, którą moja Natalka wygrała na spotkaniu, trafiłam do małej mamy bloga!
Następnym razem, przegadamy nie jedną godzinę ;)
Dziękuję za wywiad ;)
Spódniczka TUTU






Chyba kupię sobie maszynę ;) Cuda szyjesz.Podziwiam kobiety,które nie tracą czasu i realizują swoje pasje:)
OdpowiedzUsuńhttp://wspolczesnamama.pl/mam-dwa-latka-dwa-i-pol/
Właśnie, często to problem czasu.
UsuńCzęsto brakuje mi czasu na odpoczynek w ciągu dnia. Są też takie dni kiedy myślę,że mogłabym zrobić coś więcej...Zdecydowanie czas odgrywa tu ważną rolę :) Ja Olu przygotowuję się do wywiadu o Kamertonach :) Pozdrawiam wszystkich cudownych rodziców!
UsuńO Super! NApiszę do Ciebie osobnego maila, czy możesz go tu podać, znajdę go na Twoim blogu?
UsuńFajna sprawa z tymi wywiadami. A i robótki ręczne bohaterki wywiadu są ciekawe.
OdpowiedzUsuńUwielbiam kreatywne mamy :)))
OdpowiedzUsuńjakie cudne kolory i faktura :)
OdpowiedzUsuńpiękne rzeczy. jestem po raz pierwszy na Twoim blogu, piękny i inspirujący. Będę zaglądać:) w wolnej chwili zapraszam do siebie, rozwijam bloga dla Mam i o Mamach:) pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńalelarmo.blogspot.com
Dziękuję, zaraz zajrzę ;)
UsuńPasja to wspaniała rzecz, to wspaniałe jeśli można robić to co się lubi. Olu dobrze , że przedstawiasz nam takie osoby – może któraś z nas także pomyśli o czymś takim. Natalka wygląda uroczo w tej spódniczce. Ala
OdpowiedzUsuńSuper wywiad;)
OdpowiedzUsuńMała Mamę czytam jak jeszcze sklepu nie miała i uwielbiam to co tworzy i lubię ich bardzo - mimo, że tylko wirtualnie :)
OdpowiedzUsuńChciałabym mieć w sobie tyle pasji i talentu co Natalia;)
UsuńOlu już czytałam wczesniej ten wywiad i napiszę teraz bardzo lubie czytac o takich Kobietach!!!! pisz te wywiady, pisz :))) a baner mozesz zamiescić na fb nie ma z tym problemu :))) ważna jest zabawa, więc czekam na fotę :*
OdpowiedzUsuńMadeleine, jutro zrobię zdjęcie karmnika i Ci prześlę ;)
UsuńBardzo fajna Mama :)
OdpowiedzUsuń