Dziś zapaliłam świeczkę i pomodliłam się za tatę, za moje babcie, za dziadków i wujków.
Tata, którego nie zdążyłam dobrze poznać, a już pożegnałam dwa lata temu. Na łożu śmierci, w chorobie, trzymałam za rękę i obiecałam, że zobaczy Natalkę. Byłam wtedy w ciąży, a to wszystko w moje urodziny. W nocy zmarł..
Babcia Agnieszka najbliższa mojemu sercu, to z nią plotłam wianki z polnych kwiatów, oglądałam Flipa i Flapa, to ona dla mnie piekła zajączka na Święta Wielkanocne.
Dziadki jeden duży, drugi mały. Oba kochane tak samo.
Babcia Zosia, która plotła mi warkocze..
Wujek Zenek, w samochodzie słuchał Bob Marleya, zawsze wesoły i uśmiechnięty.
Wujek Romek i jego broda, dobry i spokojny, takiego go pamiętam.
Brakuje mi Was wszystkich bardzo...
Zostawiam Was z moim ulubieńcem Markiem Grechutą
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą / zostaną po nich buty i telefon głuchy..." ks. Jan Twardowski
OdpowiedzUsuńPrzyłączam się do wspomnień...
OdpowiedzUsuńTaki czas wspomnień o tych, którzy już odeszli... Na szczęście ja nie miałem jakiejś tragedii związanej z nagłą śmiercią kogoś bliskiego. A że ludzie starsi odchodzą - taka kolej rzeczy.
OdpowiedzUsuńPrzesyłam:
http://www.youtube.com/watch?v=fcz7klh-qdI
Bo to takie dni teraz i uważam , że są nam bardzo potrzebne...
OdpowiedzUsuńja niestety bylam w pracy.. :(
OdpowiedzUsuń[*]
OdpowiedzUsuńDobrze, że jest chociaż taki jeden dzień w roku, że się możemy na chwilę zatrzymać, powspominać, odwiedzić tych którzy odeszli. W codziennej gonitwie nie zawsze łatwo znaleźć na to czas
OdpowiedzUsuń