niedziela, 3 listopada 2013

Kiedy miałam 18 lat




Czy kiedy byliście nastolatkami, zrobiliście coś szalonego?  A teraz wspominacie to jako najpiękniejsze chwile, choć nigdy już tego nie powtórzycie ? Bo brakuje nam odwagi co kiedyś,  luzu i energii, a wyobraźnia i strach ma nagle wielkie oczy.
Teraz z wiekiem, wydaje się nam to nierealne, nie do zrealizowania, lub po prostu głupie ;)

1995 roku, z ówczesnym chłopakiem w wieku niespełna 18 lat, pojechałam stopem do Francji, a potem do Hiszpanii ;) 18 lat minęło...a były to jedne z najpiękniejszych wakacji w moim życiu ;)
Miesiąc w podróży, bez telefonu komórkowego, a w portfelu grosze;)
Mamo przyznaję się teraz, to nie była żadna wycieczka, choć wydaje mi się, że już dawno się domyśliłaś !;))
Wybraliśmy się tam ze znajomymi, rozdzieliśmy się w podróży, żeby potem spotkać się we Francji w mieście Les Saintes Maries De-La-Mer.
Po tygodniu ruszyliśmy do Hiszpanii, by już w jeden dzień dotrzeć do miasta Blanes.
Tam znaleźliśmy fantastyczny Camping, który był nie ogrodzony ;) Przyłączyliśmy się z naszymi małymi namiocikami, ledwo widoczni wśród ogromnych namiotów, lub auto campingów ;)
Rano budziło nas morze, słońce i piasek. Było bosko! Jak zamykam teraz oczy i wracam wspomnieniami, to słyszę ten sam szum fal...

Mogłabym o tej naszej przygodzie opowiadać długo, bo jest co!
Tiry ogromne nas wiozły, a innym razem mały samochodzik z wypełnionym cukierkami bagażnikiem, w którym jakiś miły francuz ciągle się śmiał, częstując nas tymi cukierkami, czy Niemiec w eleganckim mercedesie mknął przed siebie chyba ze 180 km na godzinę. Czasem trzeba było przejść przez ogromną ruchliwą ulicę, bo nie po tej stronie staliśmy... Jednego wieczoru, w zupełnej ciszy i ciemnościach,  komary chciały nas zjeść żywcem, dosłownie! Było to w podróży jeszcze do Francji, ale angielski busik z hipisami nas uratował, śpiewali w nim i palili trawkę ;) Po drodze spaliśmy na stacji, lub w krzakach przy autostradzie ;) Ale mówię Wam takich wrażeń to już chyba nigdy nie będzie ;))
Kiedyś byłam nieprzewidywalna.
Choć czasami mi się wydaje, że wciąż taka jestem. Dlatego, żadnych ekstremalnych podróży się nie boję i kocham je nadal ;)

Brak telefonu komórkowego, zastąpiliśmy budkami telefonicznymi, z których co jakiś czas meldowałam się mamie, że żyję ;)  Natomiast mała ilość pieniążków, wystarczyła, żeby świetnie wykorzystać ten czas, dzięki darmowej podróży, noclegów, własnego namiotu, butli gazowej, czy własnego prowiantu ;)

Francja

Hiszpania

W Hiszpanii bawiliśmy się znakomicie!


Szaleństwo pomyślicie, ale młodość ma swoje prawa ;)

50 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha niezła aparatka. Ja kiedy miałem 21 lat dojechałem z kolegą stopem do Wiednia. Spaliśmy w parku koło Dworca Południowego. A raczej drzemaliśmy, bo jakiś facet ciągle tam robił kółka o 3 w nocy. Zastanawialiśmy się czy to nie jakiś zboczeniec i ciężko już było spać. ;)

      Usuń
    2. NO, to nie ja jedna stopem podróżowałam ;)

      Usuń
  2. Mlodosc jest cudowna za to wlasnie, ze pozwala nam na tego typu szalenstwa!
    Cudowna przygoda... aj... jak fajnie bylo miec te nascie lat......... szkoda, ze teraz juz "jaj" nam brakuje na takie spontany.
    PS Mialam okazje byc w Les Saintes Maries De-La-Mer :) Nie wiem jak wtedy, ale 11 lat temu w srodku miasta stal Kosciol, na dach ktroego mozna bylo sobie wejsc i troche posiedziec...cudowne widoki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We Francji byliśmy krótko, za to w Hiszpanii ponad dwa tygodnie. Pamiętam kościółek, ale nie wiedziałam, że można sobie wejść na jego dach;))

      Usuń
  3. Takie wakacje najdłużej się pamięta. :) Później już brak takich szalonych pomysłów choć, różne myśli się nam po głowie krzątają. :) U mnie już można normalnie wstawiać komentarze.Trochę namieszałam, ale udało się przywrócić. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała podróż życia!! Wspomnienia bezcenne.
    Ale mamie to się pewnie właśnie włos na głowie jeży ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj znam ten urok podróży stopem , ja po ukończeniu studiów z dwiema koleżankami objechałyśmy stopem Europę ;) jakie było zdziwienie w Szczecinie gdzie startowałyśmy , że my nocleg ?! Tak nad Oceanem w Portugalii :)) ale po 2 tygodniach zahaczając o Amsterdam , Paryż i Madryt dotarłyśmy do Porto, i potem do Lisbony ... I jeszcze na wybrzeże Algavre i do Barcelony ....
    Każda noc w innym miejscu , raz na pace TIRa , raz na jakiś ogródkach działkowych innym razem u jakiegoś Francuza w Bordeux ...ech przygodo ...
    Tak teraz sie planuje , samolot , auto ... Mapy ... Dzieci ....
    Tak ja też mam ogromny sentyment do tej podróży życia ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och młodość jest piękna! Wspaniała podróż ;)

      Usuń
  6. Ach też mam za sobą kilka szaleństw... a teraz jak pomyślę, że mojego syna też to kiedyś czeka to mam gęsia skórkę...ze strachu o niego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O 23:40 wyłączyłem komputer i poszedłem spać, ale zamiast usnąć zacząłem sobie przypominać historie z młodości (to brzmi jakbyśmy mieli po 80 lat) i chciało mi się śmiać. :D Zasnąłem gdzieś o pierwszej. Np. wspominałem jak miałem 14 lat i na obozie w Białogórze wymykałem się do miasta, najczęściej już podczas ciszy nocnej, żeby oglądać mecze mundialu Francja'98. Wcześniej nieśmiały jedynak z dobrego domu, teraz nagle włóczyłem się w nocy po barach, piłem piwo i oglądałem mecze z podejrzanymi typami. ;) Później napisałem rodzicom na pocztówce o tym, że oglądam mecze, szefostwo obozu przeglądało widocznie te kartki i wezwało mnie na dywanik i nie było już tak łatwo się urwać. :D Moja mama pracowała w tej szkole, z której organizowali ten obóz i pamiętam, że mi szefostwo mówiło "czy ja chodzę do tej szkoły?" a ja na to" czasami chodzę...w odwiedziny". Zaczęli się śmiać. :D

    Tak sobie myślałem, że pewnie nadal jesteśmy tacy szaleni, tylko warunki się zmieniły. Jesteśmy dorośli i wiele takich barier nie istnieje, możemy robić co chcemy. Chociaż ciężko mi sobie wyobrazić jakoś, żeby teraz jeździć stopem, śmieszne by to było. Wielu z nas ma swój samochód, więc po co nawet? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Później zresztą zainteresowałem się Francją (może też przez te mistrzostwa), zacząłem się uczyć języka, oglądać filmy, słuchać muzyki. W końcu pojechałem tam na zbiory owoców, mieszkałem na campingu nad samym oceanem. :) Miejscowość Biscarrosse Plage, piękne plaże piaszczyste tam są (a właściwie jedna plaża, ciągnie się przez 110 km ;)), najwyższa wydma piaszczysta w Europie w pobliżu (chyba 117 m wysokości, 3 km długości, wspaniałe widoki). Byłem na niej. Było super! Jeszcze np. zawsze chciałem pojechać na Korsykę - to ciągle przede mną. Myślę, że zawsze trzeba mieć marzenia, rozwijać się i je realizować. :)

      Usuń
    2. Ostatnie zdanie mi się podoba, o marzeniach ;)

      Usuń
    3. Oj też marzy mi się Korsyka i Malta. A własny samochód nie przeszkadza w jeździe stopem. Ja w 2007 mając już samochód poleciałam do koleżanki do Budapesztu i stamtąd ruszyłam na stopa po Rumunii. Najlepsza przygoda życia.

      Usuń
  8. zawsze najfajniejsze sa zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, to musiały być niezapomniane wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Matko - jeździłam tak samo, też z paczką znajomych, rozdzialaliśmy się po dwoje - aby łatwiej złapać stopa - wyznaczaliśmy cel i już.
    Cudowne kilka lat - takich podróży.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super Ola:) Ja nigdy nie podróżowałam stopem:))
    Pozdrawiam ciepło- Anna

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam czytac takie opowiesci :) Ja niestety nie mialam kompana do takich podrozy, choc zawsze marzyla mi sie podroz stopem do Italii :))) Cudowne masz wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
  13. wow, o to cie nie podejrzewałam. wspaniała przygoda:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach jak to fajnie poszaleć jak się ma naście lat.
    Fantastyczna wyprawa zazdroszczę - zawsze o tym marzyłam, żeby wsiąść plecak i ruszyć przed siebie - może jeszcze kiedyś to marzenie się ziści
    chociaz i ja raz uciekłam na wyprawę stopem, ale nie daleko bo z Lublina do Ostrowca Św :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow! To się nazwya szaleństwo!

    OdpowiedzUsuń
  16. chetnie bym poczytała o przygodach i wspomnienach z tych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mój narzeczony stopem lubi podróżować. :) PS. Teraz jest nawet wyścig autostopowy - Autostop Race, było już sporo edycji.

    OdpowiedzUsuń
  18. A to mnie zaskoczyłąś ! Myslałam, że jestes stateczną zona i matką a tutaj taka niespodzianka!!! Zaimponowałas mi odwagą / chociaż z drugiej strony ;).../ , ja tak nie potrafiłam, byłam nudna jak flaki z olejem :))),
    a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej należę do tych spokojnych i nieśmiałych, ale szaleństwa miałam w głowie ;)
      Czasem nadal je mam ;)

      Usuń
  19. ooo zazdroszczę takiej podróży! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Faktycznie, szaleństwo godne wspominania ;-) Moim największym wspomnieniem jest natomiast muzyka. Ach, koncerty, wieczorne próby, kompozycje, które rodziły się w nocy i na lekcjach geografii, w czasie deszczu i tak - ot...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde wspomnienia są piękne, Twoje również ;)
      Rawa Blues i Odjazdy w Katowickim spodku, tam zawsze byłam ;)

      Usuń
  21. Napiszesz kiedyś coś o Muszynie ?

    OdpowiedzUsuń
  22. fenomenalne wspomnienia!
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  23. Szalona dziewczyno!!! Ale masz za to co wspominać:))
    Ja byłam grzeczniutka niestety...siedziałam w domu i czytałam...i teraz kiszka:D

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakie miałaś fajne włosy! :D


    Ja w 1995 roku byłam jeszcze w brzuszku.

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj wtedy to były zupełnie inne czasy...

    OdpowiedzUsuń
  26. jeju jaka historia! Aż zazdroszczę Ci takich życiowych wakacji:) jesteś niesamowita! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem w tej chwili 16-letnią nastolatką i ten właśnie post zainspirował mnie, żebym korzystała z życia ile się da, bo kiedy jak nie teraz? ;))

    OdpowiedzUsuń
  28. Podziwiam, mam na koncie kilka szaleństw, ale kaliber Twojego większy jest ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Oj fajne były czasy. Miałam wtedy 14 lat i podróżowaliśmy z rodzicami busem po całej Europie. Podwoziło się naszych autostopowicze czasem przez całe Niemcy innym znów razem przez pół Francji. W większości podróżwaliśmy właśnie po Francji i Hiszpanii. Dla mnie to też było pamiętne lato ale głównie dlatego iż od Lazurowego Wybrzeża do Loret de Mare strasznie piszczało nam sprzęgło, a w Loret w końcu całkiem nawaliło, w efekcie czego spędziliśmy tydzień na parkingu warsztatu samochodowego. Zabrakło pieniędzy na dojechanie do Portugalii (nigdy tam nie dotarłam) ale za to pojechaliśmy na naszą ulubioną miejscówkę nad ocean do Francji do Moliets Plage. Gdzie 2 tygodnie za free staliśmy prawie przy samej plaży. Z większych wyczynów 2007 tydzień w Rumunii na stopa (a była okazja na Bułgarię - bo byli chętni na podrzucenie nad morze) I jednodniowy kurs dookoła jeziora Genewskiego stopem - dla niewtajemniczonych w Szwajcarii jest zakaz jazdy na stopa, ale o tym dowiedziałyśmy się z koleżanką dopiero na drugi dzień. Za to po francuskiej stronie po 2h łapania stopa w mrozie w Chamonix (był 28 grudni) zgarnęła nas policja :) Oferowali nocleg, jak by nam się nie udało dotrzeć na czas na pociąg na dworzec w Genewie, wozili nas polnymi drogami, żeby nikt się nie zorientował, że urwali się ze służby na autostradzie, a potem w środku nocy wydzwaniali "dziewczyny wracajcie"

    OdpowiedzUsuń