niedziela, 12 maja 2013

Mój pierwszy poród - koło porodowe

Kiedy byłam ponad 10 lat temu z Emilką w ciąży,  zastanawiałam się jak będzie wyglądał mój poród.
 Z Emilką ciąża przebiegała prawidłowo, wręcz książkowo, nie była zagrożona, jak w przypadku Natalki.
Sam poród mnie nie przerażał, nie bałam się, optymistycznie do niego podchodziłam, czułam że urodzę  szybko i bez problemów.
Jednak nie chciałam rodzić na zwykłym łóżku porodowych, dlatego że pozycja leżąca, wydawała mi się wbrew naturze i grawitacji, po prostu przerażała mnie. Bałam się, że nie będę miała kontroli nad swoim ciałem, że nie będę mogła się swobodnie poruszać, że taka pozycja bierna spowolni i utrudni przebieg akcji porodowej.
Ucieszyłam się, kiedy dwa miesiące przed moim porodem, szpital w Tychach zaopatrzył się w koło porodowe! Wówczas jeszcze do końca nie wiedziałam na czym ono polega, ale wiedziałam, że będzie ono lepsze dla mnie niż łóżko ;)
Termin porodu miałam na 12 września i 12 września 2002 r. o godzinie 4.48 urodziłam Emilkę ;) Ale miałam fuksa! Urodziłam na kole porodowym - szybko i bez problemów;)


 Wygląda trochę kosmicznie, ale nie należy się go bać! 

Koło porodowe składa się z siedziska i koła, ruch siedziska przypomina huśtanie,  oparcie, wysokość - wszystko można regulować za pomocą pilota.
Pozycje do porodu za pomocą koła porodowego to:
- pozycja pionowa, siedząca, klęcząca, kuczna.
Dzięki pionowej pozycji do porodu, dziecko może ułożyć się w dół w kanale rodnym kobiety, a kobieta podczas skurczy partych nie musi pokonywać dodatkowego oporu grawitacji, co ma miejsce w przypadku porodu leżącego. Dla mnie było to bardzo ważne, przecież pozycja pionowa od tysiącleci była wykorzystywana,  to pozycja najnaturalniejsza i najkorzystniejsza.


Cieszę się, ze zdecydowałam się rodzić na kole porodowym.  Czułam się na nim bardzo komfortowo!
 W Tychach byłam drugą pacjentką, która na nim rodziła;)


Emilka, pierwsze minuty po urodzeniu. Uwielbiam to zdjęcie;)

Pierwszy spacerek

Kąpiel


 Kiedyś Emilka przez 3 lata nosiła okulary ;)









We wrześniu skończy 11 lat;)

Następnym razem napiszę gdzie i jak urodziłam Natalkę ;)




42 komentarze:

  1. Emilka jest najpiekniejszym dzieckiem w swiecie blogowym jest przepiekna nie raz juz o tym pisalam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilka jest przepiękna, można na nią patrzeć i patrzeć. Pozdrowienia dla niej i Natalki:)

      Usuń
  2. wygląda bardzo kosmicznie.
    a czym różni się od zwykłego łóżka właściwie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na łóżku nie możesz przyjąć pozycji pionowej, na kole jest to możliwe;)

      Usuń
  3. Kosmiczne te koło...pierwszy raz o tym słysze :) a Emilka jak sie zmieniła :) czy mi się wydaje,czy ona miała jako mniejsza dziewczynka dużo jaśniejsze włoski ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, był okres że Emilka była blondynką ;)

      Usuń
  4. Świetne koło. A Emilka śliczna ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fantastyczne jest to koło! Zazdroszczę, że na nim rodziłaś!
    A Emilka jaka słodziutka jako niemowlaczek! Teraz śliczna panna z niej! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Emilka już panną się zrobiła!!! a o tym kole wiesz że nawet nie słyszałam??? Ja miałam dwie cesarki więc i tak bez wyboru byłam :))

    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  7. ja po 2 cesarkach, też się bałam okropnie...

    OdpowiedzUsuń
  8. śliczna jest :)
    zazdroszczę zdjęcia zaraz po porodzie ja niestety nie miałam takiej możliwości :(
    a to koło faktycznie kosmiczne ale ważne że komfortowe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wolę swojego porodu nie pamiętać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyrosła Ci piękna córa i będzie coraz piękniejsza:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, to koło ma chyba inne nachylenie niż łózko? Bo poza tym różnicy chyba jakiejś szczególnej nie ma? Ja w każdym bądź razie miałam CC więc co do rodzenia sn sie nie wypowiem, no jedynie czysto teoretycznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie słyszałam o tym wynalazku, super sprawa.
    Też przeraża mnie pozycja leżąca w czasie porodu,brrr!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam o takim czymś. Ale mnie to było wszystko jedno na czym rodzę - byle mieć to już za sobą. ;))
    Córkę masz prześliczną :))

    OdpowiedzUsuń
  14. wow super sprawa, ja sie meczylam na tej lezance do porodu :( makabra i jeszcze na mnie wrzeszczano zebym parla a ja juz mocniej nie moglam..

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczerze mówiąc to koło mnie trochę przeraża, ale jakbym znów miała rodzić i tak wrzeszczeć, że nie dam rady to na pewno wskoczyłabym na nie ;)
    A Emilka jaka słodka, bo teraz to mogę powiedzieć, że śliczna młoda panienka ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. pierwszy raz widze takie "łóżko" śliczna Emilka na zdjęciu w okularkach!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystko co może nam kobietom pomóc przy porodzie godne jest opisania i polecenia :) Ja bardzo lubię wspominać moje dwa porody :) chociaż omijam wtedy te "gorsze" momenty :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam pojęcia o istnieniu czegoś takiego :))
    Ja rodziłam na łóżku, tzn ostatni etap- parte. A tak to cały poród jak chciałam :) Nie wspominam źle, szybko poszło :)

    OdpowiedzUsuń
  19. też się zastanawiałam, ale w Naszym przypadku najbliższe kolo porodowe 180km od Nas - więc odpuściłam

    OdpowiedzUsuń
  20. słyszałam o tym sposobie rodzenia :) i właśnie Tychy z niego słyną!

    w każdym bądź razie, nie ważne jak, ważne że zdrowa i śliczna jest Emilka! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwsze słyszę ale ciekawe rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mieszkasz w poblizu Tychów? Ja rodziłam swoja córeczkę również Emilkę w Tychach cztery lata temu , ale niestety nie było czasu na koło bo lekarze nie słyszeli co jakiś czas tętna u Emilki. Ale wszystko dobrze się skończyło. Pozdrawiam serdecznie Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tychy to moje miasto rodzinne. Teraz mieszkam w Skoczowie.
      Znam ten strach kiedy nie słychać tętna dziecka,fajnie że wszystko się dobrze skoczyło ;)

      Usuń
    2. skończyło - miało być ;)

      Usuń
  23. U nas takich sprzętów to po dzień dzisiejszy nie ma! Kiedyś chwalili się wanną a teraz jak wspomnisz o niej to pod prysznic każą iść:)
    Piękna ta Twoja córeczka!
    Zresztą obie piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Olu to niesamowite, pierwsze słyszę o takim porodzie mimo że pracowałam w służbie zdrowia. Muszę powiedzieć o tym córkom może kiedyś się przyda choć starsza tak jak ja miała 2 cesarskie cięcia. Córeczki masz naprawdę śliczne, jak z reklamy. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. pierwsze słysze o czyms takim ja juz rodzic nie zamierzam ale porody miałam lekkie a Ala to mi "wyskoczyła" trafiłam na fotel już prawie na koniec....30 minut i była ;)ale ciąża była zagrozona...

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja też nie słyszałam o kole do rodzenia wcześniej. Ale jak na razie nie planuję kolejnego dziecka i myślę, że to już się nie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  27. widziałam takie cuda ale u nas tego nie ma ;-) ale musiało być fajnie tak kosmicznie heheheh :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam CC ale to łóżko jest zachęcające... :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zdjęcie w okularach - piękne!

    OdpowiedzUsuń
  30. Pierwszy raz słyszę o kole porodowym.
    Emilka jest śliczna.
    Fajnie popatrzeć jak prze lata sie zmieniała.
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  31. Piękna od urodzenia! Kosmicznie te koło wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Chętnie bym wskoczyła na takie koło, ale w "moim" szpitalu go nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  33. czemu pozycja leżąca w czasie porodu jest uznawana za niekomfortową?

    OdpowiedzUsuń