Jesteśmy już w domku, wróciłyśmy w sobotę po południu.
Do szpitala trafiłyśmy z wysoką gorączką, około 40 stopni, która utrzymywała się od dwóch dni.
Rozpoznanie: Ostre cewkowo-śródmiąższowe zapalenie nerek.
Z Natalką już jest lepiej, ale musi jeszcze przyjmować antybiotyki, tym razem doustnie, w szpitalu były podawane dożylnie. Wypluwa mi wszystkie lekarstwa w płynie, dlatego mieszamy je razem z ulubionym monte..
Natalka w pierwszy dzień była bardzo zestresowana, płakała, wręcz walczyła z lekarzami. Kopała, gryzła a w oczach widać było przerażenie. Źle znosi widok obcych ludzi i pobyt w nieznanych jej pomieszczeniach. Wszystkie badania, czy nawet podawanie lekarstw w płynie wykonywano siłą, co bardzo mi się nie podobało. Bałam się o nią, chciałam żeby wyzdrowiała, ale żal mi jej było kiedy patrzyłam na jej duże, niebieskie, zapłakane i przerażone oczka;(
Płakała Natalka, ja i Jurek, który od rana do nocy był z nami.
Następne dni trochę spokojniejsze, Natalka przyzwyczajała się do nowej sytuacji, miejsca, ale na widok pielęgniarek płakała. Badania, zastrzyki, usg wszystko to Natalka źle znosiła. Co jakiś czas szukała swoich bucików i mówiła pa, pa. Najlepiej czuje się w swoim domku, przyzwyczajona do codziennych spacerków, zabaw z mamą czy tatą, tęskniła za huśtawką, kotkiem i Emilką.
Warunki kiepskie. Pokój wieloosobowy, z innymi chorymi dziećmi. Obawiałam się że Natalka wróci do domu bardziej chora niż była. Brak łózka dla mamy. Spałam na materacu. W nocy krzyk dzieci, płacz i przyjęcia innych, gdzie nie zwracano uwagi, że dzieci już śpią, zmęczone i chore;(
Całe szczęście Natalka, już nie miała gorączki i spała mocno, zmęczona płaczem i stresem. Ja nie spałam w ogóle, dwie noce.
Cieszę się, że z Natalką jest już lepiej. Muszę jednak ją pilnować, bo do końca jeszcze nie wyzdrowiała. Przed nami powtórka badań, ale to wszystko po antybiotykach.
Dziękuję wszystkim za słowa otuchy, przeczytałam je już wcześniej, ale nie byłam w stanie odpisać, ani napisać żadnego posta.
Mam dużo zaległości na Waszych blogach, mam nadzieję że na dniach je uzupełnię.

Znam te realia, współczuję, ale mam nadzieję, że to był pierwszy i ostatni raz :)
OdpowiedzUsuńCałusy dla Małej :)
dobrze że już po wszystkim :)
OdpowiedzUsuńzdrówka dla Was :*
Daj spokój z zaległościami! Najważniejsze że z Natalką już lepiej i jesteście już w domu :) Teraz w ukochanym otoczeniu napewno szybko wyzdrowieje do końca i oby już nie chorowała!!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i cieplutko
JUż wczoraj o Was myślałam, chciałam nawet napisać e-maila czy już wszystko dobrze. Cieszę się, że jesteście już w domku. Uściski dla Natalki:* dzielnej dziewczynki!
OdpowiedzUsuńBogu dzieki - nie ma nic gorszego niz choroba dziecka a gdy jest to Twoje dziecko - serce jest juz w kawałkach <3
OdpowiedzUsuńBiedna Natalka. cieszę się że jesteście w domku już. pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDobrze, że w domu już. Takie coś to szpitalna norma, ja wieszałam ręczniki i koce na tych metalowych barierkach, bo pielegniarki wchodzą i włączają światło jasne bardzo-ale rozumiem to, co zrobić jak obok ktos pielegniarki potrzebuje?Ale np. na trzaskanie drzwiami to już można by zwracać uwagę większą, przecież można te sekunde poświęcić i przytrzymać drzwi, skoro sa tam maluszki, które po prostu nie rozumieją o co chodzi.Ale to zalezy od samego człowieka-sa takie które rozumieją ludzi i dzieci, sa takie, które tylko do pracy przyszły. Niestety. Zdrówka życzę, a coś bolało Natkę? Skarżyła się? czy tylko gorączka? Bo Mi miał ostatnio 41,3 ale sie nie skarżył na nic i humor miał, a pogotowie kazało tylko obniżać gorączkę. Byłam potem u lekarza, to tylko wirus zwykły(ładny mi zwykły).
OdpowiedzUsuńBiedactwo .. a ciebie podziwiam że to wytzrmalas !
OdpowiedzUsuńnawet sobie nie wyobrażam pobytu w szpitalu, warunków, stresu itd.
OdpowiedzUsuńcieszę się ogromnie, że jesteście w domu. wypoczywajcie.
Bidulka, dobrze, że już wszystko w porządku.
OdpowiedzUsuńNienawidzę szpitali, a jak po porodzie siedziałyśmy tam we dwie to myślałam, że zwariuję :/
O rany wspolczuje Wam strasznie. My spedzilismy tylko raz kilka dni w polskim szpitalu. Dla mni to byla tragedia. Wypisalismy Aleksa na wlasna prosbe. Trzymajcie sie zdrowo kochani. Buziaki. K.
OdpowiedzUsuńJak patrze na te zdjęcia to mam ciarki.. jakoś ciężko mi sobie wyobrazić jak maluszek ma sikać na nocniczku na takiej zimniej podłodze. W ogóle bardzo Wam współczuje.
OdpowiedzUsuńDużo zdrówka :)
Tak bardzo mi przykro!
OdpowiedzUsuńDużo zdrowka dla Natalki :*
Olu mam nadzieję, że wyniki okażą się dobre i że malutka szybko zapomni o tych nieprzyjemnych chwilach.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że nie dodałam Ci otuchy, kiedy byliście w szpitalu, ale sama walczyłam wtedy z gorączką synka ( u nas to była tylko 3dniówka).
Zdrówka dla Was!
Biedna malutka...
OdpowiedzUsuńDobrze, że już jesteście w domku.
Biedna..
OdpowiedzUsuńOby wszystko teraz już było dobrze.!
Pozdrawiam Ciebie, Natalkę i całą rodzinę!:*
Swoje przeżyła, ale najważniejsze że jest ok :*
OdpowiedzUsuńOjej, nic nie wiedziałam :(
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro, ale na szczęście jest już lepiej i to jest teraz najważniejsze. Twoja Natalka i tak jest bardzo dzielna! Mówią, że takie "grymasy" to strach, a ja uważam, że to duża odwaga walki z nieznajomymi :)
Za parę dni będziecie już w domku, odpoczniecie i to będą tylko wspomnienia.
Trzymajcie się całą czwóreczką :* Ukochaj od Nas z Alankiem Natalkę :*
Biedne kochane maleństwo. Dobrze, że to już za Wami,dla Natalki dużo zdrowia, a Wam życzę,byście szybko zapomnieli o tym przykrym wydarzeniu...
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego i dużo zdrowia!
OdpowiedzUsuńOby było już wszystko dobrze! Dużo sił dla Ciebie a dla Natalki samego uśmiechu!
Wracajcie do zdrowia szybciutko i zapomnijcie o pobycie w szpitalu!buziaki
OdpowiedzUsuńBiedna Natalka. U nas było podobnie. Też byłysmy z Mają tydzień w szpitalu. Ale na szczęście już niedługo będzie prawie rok od choroby i wszystko jest w porządku.
OdpowiedzUsuńOby i u Was tak było.
Dobrze, że już jesteście w domku :)
Z nerkami nie ma żartów, dobrze, że w odpowiednim czasie zostało włączone leczenie.
OdpowiedzUsuńDobrze, że jesteście już w domku :D
OdpowiedzUsuńMalutka Kochana taka dzielna :*****
OdpowiedzUsuńaż się popłakałam:( straszne są pobyty w szpitalach dla tak małych dzieci... bardzo się cieszę, że Natalka czuje się już lepiej i jest już w domku... mam nadzieję, że teraz będziesz mogła choć chwile pospać. dużo zdrówka dla malutkiej:)
OdpowiedzUsuńDobrze, że w domu i że już lepiej
OdpowiedzUsuńTrzymajcie się ciepło i zdrowo !
o to bardzo dobrze ,że wszystko jest już ok:)to najważniejsze
OdpowiedzUsuńnajważniejsze ,że jest już lepiej,że jesteście w domku
OdpowiedzUsuńuściski:)
Bardzo Wam dziękuję dziewczyny, za te wszystkie ciepłe słowa!
OdpowiedzUsuńNie było mnie tyle czasu, wracam i takie przykre informacje. CHwała Bogu, że to wszystko już za Wami:) Będzie już tylko lepiej i lepiej.
OdpowiedzUsuńbiedulka najgrzej jak dziecko chore :( ale najwazniejsze ze juz ok duuuuzo zdrowka :*
OdpowiedzUsuńojej, biedna Natalka.Dobrze,że temperatura spadła i wszystko jest na dobrej drodze.
OdpowiedzUsuń