Dziękuję wszystkim za wsparcie i trzymanie kciuków za operację barku Jurka, ale niestety anestezjolog nie zezwolił na znieczulenie, z powodu wysokiego ciśnienia ( 193/115). Operacja przełożona na następną środę, jeśli w tym czasie obniży ciśnienie, za pomocą tabletek oczywiście. Jurek jest nerwowy jak nigdy, a uwierzcie to ostoja spokoju i cierpliwości. Doktor który ma operować bark, tłumaczy że trzeba jak najszybciej podjąć się zabiegu dopóki rana jest świeża. Jurek nie jest przyzwyczajony do takiego bezczynnego siedzenia, jest mu smutno że nie może iść na trening siatkówki, że nie może jechać na swoim ukochanym rowerze, jak co dzień przemierzając na nim 70 km w ciągu 3 godzinek, to jego pasja, na którą musi poczekać do całkowitego wyleczenia.
Dzisiaj było spokojne, powiedziałabym melancholijnie.
Poszliśmy na cmentarz zapalić świeczkę za zmarłych, naszych bliskich. Doszłam do wniosku, że co roku kupuję jedną świeczkę więcej;(
Nie pochodzę stąd gdzie obecnie mieszkam, moja rodzinne miasto jest daleko, nie odwiedziłam babci i dziadka, wujków, ale na pewno to zrobię w niedługim czasie, tak samo grób mojego ojca, który leży w Toruniu to 400 km stąd. Nie zawsze był obecny w moim życiu, po rozwodzie z mamą kiedy byłam malutką dziewczynką i jeszcze ta ogromna odległość która nas dzieliła, ale zawsze był w moim sercu. Dwa lata temu zmarł zbyt szybko i nie potrzebnie, tak nagle na raka płuc, mimo że nigdy nie miał papierosa w ustach, taki los przewrotny.
Byłam przy jego łóżku kiedy umierał i choć bardzo rzadko był przy mnie, to wtedy tak wiele sobie wyjaśniliśmy, było nam to potrzebne, zawsze będę pamiętać tą chwilę, te słowa.
Jego również odwiedzę kiedy będzie to tylko możliwe, jak na razie grobem opiekuje się moje rodzeństwo przyrodnie.
Dziś zwiedziliśmy cmentarz katolicki i ewangelicki, bo w rejonach które zamieszkuję jest więcej ewangelików. Mój Jurek jest ewangelikiem i nasza Natalka, ja natomiast i Emilka jesteśmy katoliczkami;).
Dla przypomnienia Emilka nie jest córką Jurka, dlatego nie była chrzczona w kościele ewangelickim:))
Oczywiście w niczym nam to nie przeszkadza, nie liczy się wyznanie ale miłość:))
Jeśli miałabym brać ślub z Jurkiem możemy mieć go również w kościele ewangelickim mimo, iż ja jestem po rozwodzie;)
Zapraszam na Candy do wygrania bluzka z baskinką:)
Macie z Emilka takie same szaliki i rękawiczki :)
OdpowiedzUsuńCiśnienie bardzo duże. Trzymam kciuki aby spadło.
Pozdrawiam
Tak, mamy te same szaliki i rękawiczki;))
UsuńAle wysokie cisnienie :( oby spadlo! Te dwie religie az tak sie nie roznia, ja kiedys rozwazalam przejscie do kosciola ewangelickiego, ktory zachwyca skromnoscia i prostota. Szkoda, ze twoj Tata tak nagle zmarl, najwazniejsza jest pamiec, ja zapalam swieczke w oknie, za tych, ktorzy sa daleko I za tych, ktorym nikt jej nie zapalil. Pozdrowienia I trzymam kciuki za Twojego mezczyzne
OdpowiedzUsuńto w takim razie do środy trzymam te kciuki :)))
OdpowiedzUsuńświetnie dziewczyny wyglądacie :)))
i święte słowa liczy się przede wszystkim miłość :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCoś mi się usunęło przez przypadek.
UsuńOby ciśnienie się unormowało i operacja mogła być przeprowadzona :)
Trzymam kciuki!!!
OdpowiedzUsuńrozczuliłam się takie ciepło od Ciebie bije...
piękne jesteście kobietki!
za Jurka trzymam kciuki,mojego męża też czeka operacja:/
musi mieć blaszki z obojczyka wyciągnięte...
A miłość tak miłość ponad wszystko :*
co się odwlecze, to nie uciecze...anestezjolog wie, co robi. Lepiej zaczekać i obniżyć ciśnienie, niż ryzykować... Nie dziwię się Jurkowi, że się denerwuje. Nikt nie lubi czekać i byc uziemiony...jednak musi uzbroić się w cierpliwość. Nie ma innej rady. Trzymam kciuki za Was ;) i za operację
OdpowiedzUsuńpiękne z Was dziewczyny!
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że następnym razem operacja dojdzie do skutku...
mogłabyś mi podpowiedzieć jak wstawić okienko z facebookiem?? dziękuje za miły komentarz:)
OdpowiedzUsuńczytałam z zaciekawieniem, ale smutno kiedy ktoś odchodzi. przyszłemu mężowi życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Ja tez tak nie dawno byłam na zakręcie życia, jest już lepiej, ale nie miałabym odwagi tak opowiadać. będę tu częściej zaglądać:)
OdpowiedzUsuńZaskoczyłaś mnie z tymi religiami :] Czyli za tydzień znowu trzymamy kciki :]
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ależ cudne z Was dziewczyny:)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za szybkie obniżenie ciśnienia Jurka i udaną operacje i czym prędzej lecę zapisać się na candy, nie mam pojęcia czemu do tej pory jeszcze tego nie zrobiłam;p
Ja też zauważyłam, że te same szaliki i rękawiczki, ślicznie wyglądacie. A Jurkowi zdrówka życzę.
OdpowiedzUsuńcudowne z Was dziewczyny. widzę, że jaka matka taka córka :) macie super szaliki!
OdpowiedzUsuńbyłam raz na ewangelickim nabożeństwie. podobało mi się.
Oby te ciśnienie szybko spadło i się uregulowało :-)
OdpowiedzUsuńWzruszające wspomnienie Twojego ojca. Masz wielkie szczęście że przed jego odejściem wszystko sobie wyjaśniliście.
Pozdrawiam
Może zabrzmi to mało melancholijnie i niezbyt pasuje do tonu Twojego postu, ale muszę to napisać "Dziewczyny wyglądacie nieziemsko!!" :**
OdpowiedzUsuń1 listopada to wyjątkowe święto, bo... tak się już przyjęło.
OdpowiedzUsuńWczoraj stojąc z mężem na cmentarnym widoczku stwierdziłam że to tylko jeden raz w roku, gdy na każdym grobie pali się znicz...
Nie miej wyrzutów. Ważne, by zapalić lampkę gdy mamy ku temu okazję (np. przejazdem) i pamiętać zawsze, mając wspomnienie w serduszku :)
Wasza trójeczka jak zwykle urocza :):*
Trzymam kciuki za operacje Jurka. Wierze, ze jest zaniepokojony i zdenerwowany ta cala sytuacja. Pewnie wolal by miec to juz za soba. Pozdrawiam serdecznie i dodaje blog do ulubionych :)
OdpowiedzUsuńO matko ciśnienie to naprawdę wysokie!! To powodzenia życzę wam w takim razie.. w obniżaniu ciśnienia i późniejszej operacji :-) A co do wyznania... Ola masz całkowitą rację! Czymże wyznanie jest wobec pięknej miłości która staje nam na drodze? :-) Nie to znaczenia w ogóle :-) Trzymam kciuki za to ciśnienie ;-)
OdpowiedzUsuńAleż jesteście wspaniałą rodziną! Miłość Wasza jest wielka i nie ważne jaki Kościół.
OdpowiedzUsuńI ja trzymam kciuki nadal! Za ciśnienie i operację i zdrowie Jurka!
Pozdrawiam!
Melancholijny dzień ale jakże potrzebny, bo czasami trzeba się zatrzymać i pomyśleć, o bliskich, których juz nie ma o nas, o naszym życiu.
OdpowiedzUsuńHi girl I nominated you for Liebster award, details on my blog :)
OdpowiedzUsuńKochana nigdy bym nie uwierzyła, że jesteś mama dwójki dzieci :0
OdpowiedzUsuńW ogóle tego po Tobie nie widać :)
Ale dziewczynki masz słodkie :)
Cudne są :)
A, Kochana macie piękne szaliczki z pomponami :)
Gdzie je kupiłaś bo są piękne :)
Buzi :*