niedziela, 21 października 2012

Całe szczęście że jest cały i zdrów

Jurek mój wielki kolarz, miał wypadek rowerowy. Tak rowerowy! a uderzył w niego samochód.
To nie pierwszy raz on ma jakiegoś pecha na wypadki rowerowe.
Będąc w ciąży z Natalką, zderzył się z maluchem, cały samochód był do kasacji, a jego kolarka w opłakanym stanie. Cud, że nic mu się wtedy nie stało, oprócz licznych siniaków, krwi, był cały i zdrowy!
Teraz uderzył w niego opel, a za kierownicą siedziała stara babcia, tak jak za pierwszym razem. On ma jakieś szczęście na te babcie, albo one mają szczęście na mojego Jurka.
Niestety, tym razem jest gorzej, uderzył przedramieniem o maskę samochodu, zbijając przednią szybę. A było tak: na prostej, pustej drodze, Jurek skręcał w lewo, nic nie jechało, tylko na poboczu stało auto, nie dając żadnych znaków że rusza. Kiedy Jurek już kończył zakręt, auto ruszyło, a babcię oślepiło ostre słońce i nie widziała Jurka, rozpędzonym autem uderzyła w niego. Jurek to kolarz, który na rowerze osiąga szybkie prędkości, ale niestety nie zdążył uciec. Od obojczyka oderwało się , odlepiło się całe ramię/ ręka, czy jakoś tak to się mówi, nie znam się żeby fachowo o tym napisać, ale konieczna jest operacja. Jurek martwi się najbardziej tym, że nie będzie mógł grać w swoją ukochaną siatkówkę, najprawdopodobniej  rok przerwa, bo to poważna kontuzja. W listopadzie miał uczestniczyć w trzy dniowym turnieju siatkówki, w styczniu są rozgrywki, wszystko odpada. Przerwa z rowerem, ale na krótko, na szczęście;)
 Oprócz wypadków z samochodem, miał inne poważne, to są uroki kolarza, siatkarza, sportowca;))
Całe szczęście, że wszystko się dobrze skończyło, Jurek zawsze po takich wypadkach, boi się o kręgosłup i głowę. Aż nie chcę o tym myśleć.
Mój kochany jest w domu z rozwalonym ramieniem, z ręką która zwisa, puścili go na pogotowiu do domu, bo przecież to weekend,  a zdarzyło się to wczoraj rano. W poniedziałek  ma się zgłosić do szpitala, ale będziemy szukać fachowca, on chce mieć dobrze wykonaną robotę. Często miał kontuzje z siatkówki na bark i inne podobne, teraz jest poważniej, bo bark można nastawić, a obojczyk trzeba operować,  zależy mu żeby mógł jak najszybciej wrócić do grania.

Mała Natalka nie potrafi zrozumieć że tatuś nie może jej nosić na rączkach, jest krzyk i płacz!
Emilka na pocieszenie pokazała mu swoje zadanie domowe z języka angielskiego, drzewo genealogiczne,  jest na nim obok mnie i jej tatusia Jurek, Emilka napisała że ma dwóch tatusiów;))



                                    Zapraszam na moje Candy, do wygrania bluzeczka z baskinką


24 komentarze:

  1. Ojej!! :( Niech szybko wraca do zdrówka!! :(

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany! Ale jak to tak go zostawili na cały weekend bez pomocy? Mam nadzieję, że chociaż jakieś środki przeciwbólowe dali! Rower jest w strasznym stanie, dobrze, że skończyło się na barku. Trzymam za Was kciuki, żeby jutro się znalazł jakiś porządny specjalista! buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W weeken chyba nie robią operacji, nie potrzebnie by leżał na oddziale, tak jest w domku. Właśnie to nie bark, tylko ramię odlepiło się od obojczyka, można tylko operacyjnie to naprawić. Rozcina się obojczyk, wkłada jakieś szyny, zaczepia ramię, coś takiego chyba;))

      Usuń
  3. O matko!! Życzę szybkiego powrotu do zdrowia bez niespodzianek!Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wzruszyła mnie Emilka z tym drzewkiem :-) No a wypadek straszny!! Współczuję wam bardzo!! Powrotu do zdrowia życzę szybkiego!!

    OdpowiedzUsuń
  5. dużo zdrówka dla Jurka :))
    a Emilka ma rację :))) ma dwóch tatusiów i tyle

    całuję Was mocno

    OdpowiedzUsuń
  6. auć. Zdrówka dla Jurka, będę trzymać kciuki za dalsze leczenie.

    Emi urocza, moja Wika też opowiada w szkole że ma dwóch tatusiów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana, dużo zdrówka dla Sportowca. W ogólnym rozrachunku najważniejsze, że żyje!!!!! Oj, wypadki rowerowe są niebezpieczne :( Anioł Stróż nie zaspał :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O matko! Szybkiego powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  9. o jaa..... ://// nie zazdroszczę "przygody".... ale to nie ta sama babcia, co poprzednio? ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Emilka potrafi pocieszyć! Bo na widok takiego drzewa pewnie od razu zrobiło się lepiej:)
    Trzyma kciuki za pomyślne wracanie do kondycji!

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko! Aż mnie zmroziło jak to czytałam, ból zapewne musi być niesamowity:/ Biedny ten Twój Jurek, dużo ale to mnóstwo zdrówka dla niego aby wszystko jak najpozytywniej się skończyło i by operacja w 100% się udała. Trzymam kciuki z całej siły i przytulam:*

    Ps. Cudny ten gest Emilki, tatuś musiał być niesamowicie wzruszony:)

    OdpowiedzUsuń
  12. zdrowia!
    ps. wzruszyło mnie to zadanie Emilki. Jurka na pewno też. dobrze ją wychowujesz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezus Maria jak dobrze, że nic poważniejszego! Ufff.
    Emilka jest cudowna, bardzo mnie to wzruszyło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zobaczyłam na końcu ten rower to się przeraziłam! Szybkiego powrotu do pełnej sprawności dla Jurka! Przesyłam buziaki ;-*
    Poza tym to ten Twój Mąż jest cudownym ojcem skoro Emilka tak go kocha :-D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Niech szybko wraca do zdrowia! Biedny :( jednak dobrze, że ma takie trzy cudowne dziewczyny co będą o niego dbały w tych chwilach!

    OdpowiedzUsuń
  16. współczuję, straszna historia, życzę zdrówka

    OdpowiedzUsuń
  17. O matko, straszne. Dobrze, że mu się nic nie stało :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawe czy kierowcy zaczną kiedyś zauważać rowerzystów i pieszych i widzieć coś więcej niż czubek własnego nosa... Współczuję Jurkowi i śle dla niego życzenia szybkiego powrotu do zdrowia!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojjj, to szybkiego powrotu do zdrowia dla poszkodowanego!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Stare babska nie powinny siadać za kółkiem. Kilka lat temu mój kolega zginął w wypadku rowerowym, bo też wjechało w niego jakieś babsko.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mial ogromne szczecie. Moj niedoszły szwagier niestety nie miał tyle szczęścia, a co śmieszne zderzył się z rowerzysta, uderzył głową w chodnik i zmarł po 3 miesiącach w szpitalu z powodu wylewu. Mial wtedy 28 lat i dziecko w drodze o którym się niestety nie dowiedział. Duzo zdrowka dla Meza.

    OdpowiedzUsuń