środa, 13 czerwca 2012

Urlop wychowawczy

Wracając do poprzedniego posta dotyczącego ciężkiej pracy w domu, jak opieka i wychowywanie mojej Natusi i Emilki, to praktycznie sama zdecedowałam o takim wyborze, a mianowice nie wróciłam do pracy po macierzyńskim, ale wybrałam urlop wychowawczy.
Kierowałam się również bardzo dużą odległością jaką przyszłoby mi znów pokonywać. Do mojej pracy mam aż 100 km i uwierzcie wolałam być z Natalką, niż codziennie dojeżdżać do Izby Celnej bo właśnie tam pracuję jako funkcjonariusz celny już od 10 lat. Nie tęskno mi za nią, dobrze się czuję w domu, a w pracy nie zawsze było przyjemnie, to w końcu służba, prawie jak w wojsku;-)
Nie chciałam zostawiać Natalki w domu prawie cały dzień, bo przecież moja podróż w jedną stronę do pracy to cała godzina, jak dobrze pójdzie, bo wracając z niej po 15 w tłoku korków, moje powroty zajmowały czasami 2 godziny. Szukanie dla Natalki opiekunki, nie napawało mnie optymizmem, Emilka miała swoją nianię i chętnie zatrudniłabym tę samą, zawsze ją zapraszam na urodziny Emilki, bo mamy wciąż dobry kontakt, ale to już nie jest możliwe żeby opiekowała się moją Natalką, bo od 5 lat mieszkam 60 km dalej od mojego rodzinnego miasta.
Zdecydowałam się na urlop wychowawczy i wzięłam maxymalnie 3 lata.
Jednak nie myślę o powrocie do służby celnej, noszenia munduru i wciąż przenoszenia mnie na różne stanowiska, tak zawsze było z nami celnikami.
Myślę o zmianie pracy znalezieniu i poszukaniu sobie jej bliżej, bo jednak wolę  być niezależna finansowo, poza tym wydaje mi się że jestem bardziej zorganizowana jak chodzę do pracy, niż siedzę w domu, teraz wszystko odkładam na później;-) No i oczywiście  lepiej jest jak się ma dwie wypłaty.
Póki co, mam małą Natalkę która mnie potrzebuje i napewno jest jej lepiej ze mną, niż  byłoby z opiekunką. Emilka również się cieszy że jestem w domku.
W trakcie ciąży zrobiłam nawet kurs stylizacji paznokci, kto wie może kiedyś rozkręcę jakiś biznes;-)

7 komentarzy:

  1. popieram, słuszna decyzja:)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo dobra decyzja.
    ja z konieczności jestem w domu (zostałam zwolniona), jednak cieszę się potwornie, sama tej decyzji bym nie podjęła, a tak ktoś mi pomógł i mogę się cieszyć każdą chwilą z córką, a napracować się zdążę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami dobrze jest, kiedy ktoś za nas zdecyduje;-)

      Usuń
  3. Mi wygasła umowa podczas urlopu macierzyńskiego i niestety mi jej nie przedłużyli. Ale ostatnio mąż stał się jakos bardzo nerwowy i na siłe próbuje mi znaleźć prace, a Antonię oddać do żlobka (bo w końcu przeciez w domu nic nie robię). Ja akurat jestem nauczycielem, szukam teraz pracy, ale chciałabym w jakiejś szkole zaocznej albo wieczorowej. Średnio idzie, mam nadzieję, że do września coś znajdę, bo chciałabym się wyrwać na chwilę z domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdziesz pracę, ale na spokojnie, teraz najważniejsza Antonia.
      Powiedz mężowi, że jeszcze będzie Ci dziękować że jesteś w domu i że dbasz o wszystko;-)

      Usuń
  4. ja już jestem w domu od stycznia 2009 - najpierw zwolnienie lekarskie - zagrożona ciąża (stres w pracy, ale raczej nikt się nie dziwi, pracuję w Zusie,) macierzyński i wychowawczy, na którym zaszłam w drugą ciąże i znowu ten sam schemat :) Lenka idzie do przedszkola od września, ale ja nadal zostaję w domu z młodszą Lili:) czasami już bym wróciła do pracy, ale jak pomyślę sobie, że Lilka miałaby iść do żłobka albo jakaś obca kobieta miałaby się nią zajmować to jednak cieszę się że mogę z nią być:)
    co do dojazdów do pracy to przez 6 lat dojeżdżałam 60 km pociągiem, który miałam o 5 rano, praca od 7 do 15 i w domu przed 17 - masakra!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę..sama też chętnie zostałabym w domu. Mimo, że do pracy wróciłam 9 miesięcy temu każdego dnia biję się z myślami czy dobrze zrobiłam...

    dziękuję za odwiedziny na www.wspolnecudownelata.blogspot.com
    wpadłam z rewizytą i pozwolę sobie "klikać" częściej. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń