Muszę się przyznać, że odkąd moja mała Natalka zaczęła raczkować, a teraz chodzić, nie mam na nic czasu. Ma tyle energii, że poprostu za nią nie nadążam. Mimo że ma swój pokoik, to i tak w dużym pokoju ze mną urzęduje. Jest w nim wszystko zabawki, wózek dla lalek, klocki, kołyska której jeszcze nie sprzedałam, a z której wyrosła, ale Natalkę interesują inne rzeczy, dobiera się do książek które zrzuca z półek, otwiera sobie szafki i wyciąga wszystko co w niej jest. W kuchni również są wyciągane wszystkie sprzęty kuchenne, garnki, a nawet przyprawy itp
Pozwalam jej na to, bo uważam że właśnie w taki sposób również poznaje świat, ale potem chodzę za nią, sprzątam i wyrywam sobie włosy, bo stwierdzam że kolejny dzień nie podlałam kwiatków.
Często ucieka mi po schodach do górnych pokoi, zaczyna wspinać się po krzesłach, dobiera się do telewizora, uwierzcie jestem wykończona i pewnie nie ja jedna;-)
Praca w domu i opieka nad dzieckiem powinna być płatna, przecież to taka sama, ba nawet 100 razy cięższa praca niż w jakimś biurze, za biurkiem w ciepłym fotelu i cały dzień przed komputerem.
Powinno się takie jak my kobiety szanować, podziwiać i doceniać i jeszcze nam płacić!
Co Wy o tym myślicie?
PS. zapomniałam dodać, że oprócz opieki i wychowania naszej kochanej pociechy, musimy sprzątać, gotować, prasować, robić zakupy, być zawsze piękną, być żoną i kochanką, to jeszcze niektóre z nas, tak jak ja ma drugie dzieciątko, w moim przypadku 9 letnie, gdzie czasami jest jeszcze więcej obowiązków, bo jak przysłowie mówi; małe dziecko mały kłopot, duże dziecko duży kłopot ;-)
ojjj skąd ja to znam, to uciekanie i wspinanie się na wszystko dookoła. doskonale rozumiem to zmęczenie i popieram, że powinno się nam płacić ;)
OdpowiedzUsuńCałkowicie się z Tobą zgadzam i popieram:) To straszne, że macierzyński jest tak krótki, a wychowawczy o oczywiście niepłatny:/ Wychowywanie dziecka to jedna z najbardziej potrzebnych prac na świecie, która do najłatwiejszych nie należy;)
OdpowiedzUsuńO to zawsze się kłócimy z mężem. Jak go proszę, żeby mi w czymś pomógł, to twierdzi, że przecież pomaga, bo pracuje i przynosi pieniądze, a ja w domu siedzę i nie robię nic. Bo dla niego opieka nad dzieckiem i cały dom na głowie to właśnie to nic, po prostu mój święty obowiązek :/
OdpowiedzUsuńKatashyna, mojego męża wyleczyłam z tego przekonania o moim domowym nicnierobieniu w bardzo prosty sposób. Zostawiłam go samego z młodym na cały weekend, jadąc w siną dal z koleżanką. Gdy wróciłam bił pokłony i odszczekał wszystkie komentarze o tym, jak to się relaksuję;) Nie mógł się nadziwić, jak ogarniam zakupy, gotowanie, zabawę, spacer, sprzątanie i jeszcze ładnie wyglądam :) To naprawdę skuteczna terapia.
OdpowiedzUsuńzgadzam się. bycie matką, panią domu to nie lada wyzwanie i praca 24 h na dobę.
OdpowiedzUsuńniektórzy tego nie rozumieją.
Zgadzam się z każdym jednym słowem, bycie Mamą to trudna praca, z której nie wraca się po ośmiu godzinach do domu. Ale polityka prorodzinna naszego kraju jest jeszcze daleko w tyle....
OdpowiedzUsuńtemat pracy w domu jest mi baaaardzo bliski, zapowiada się też takowa z dzieckiem :) w mych marzeniach dziecię śpi kilka h pod rząd, a ja w wysprzątanym pokoju siadam do kompa i piszę wielce atrakcyjne i opłacalne treści :) warto mieć marzenia :))
OdpowiedzUsuń