Wycieczka się udała. Pojechaliśmy do Zakopanego i mimo deszczu po drodze, nie zniechęciło nas nic, tym bardziej że Natalka była dzielna. Jej pierwsza dłuższa podróż samochodem ( w sumie 7 godzin) to fajnie spała, trochę się pobawiła i oczywiście marudy też były, ale do zniesienia.
Spacer po krupówkach był zimny, ale już słoneczny, obiadek w restauracji i do domku.
Mnóstwo ludzi, dużo młodzieży i mimo że Zakopanem jest urokliwe, wolę spokój. Pewnie dlatego że mam małe dzieci i inaczej już do tego podchodzę.
Emilka z nami nie pojechała, bo chciała zostać z babcią, rozumię ją u babci jest zawsze najlepiej, tym bardziej że mieszka daleko i widują się może trzy razy w miesiącu.
Wróciliśmy o 20 stej, Natalka już śpi wymęczona raczej wrażeniami, niż podróżą bo słodko spała w samochodzie, a ja mam czas na napisanie krótkiej notki.
Cieszę się z tej wycieczki, może w środę również nam się uda gdzieś już bliżej wyskoczyć, Jurek ma dwa tygodnie tacierzyńskiego więc korzystamy;-)
Już wiemy że na dłuższy wyjazd w lipcu pojedziemy bez obaw, myślimy o wypożyczeniu przyczepy od naszego kolegi, może pojedziemy do Czarnogóry, a może plany zupełnie się zmienią, a ja naprawdę kocham podróżować.
Poniżej fotki;-)
Wspaniale że wycieczka się udała:) NIgdy nie byłam w Zakopanem
OdpowiedzUsuńDawno nie byłam w Zakopanym, ale bardzo lubię to miasto. I również uwielbiam podróżować:) Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńO, ja też niedawno byłam w Zakopanem. I też mam o tym notkę ;) cieszę się bardzo, że Pani wycieczka się udała.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Lalucci :)