A jednak pogoda wciąż piękna, mimo zapowiedzi deszczu, o którym mówili w telewizji ;)
Niedzielę spędziliśmy na długim spacerze, wśród jesiennych kolorowych liści i słońca, które nas grzało. Natalka śpiewała piosenkę, którą nauczyła się w przedszkolu:
Idzie Ola na spacerek, myśli Ola, myśli Ola, myśli Ola, a tu lecą lecą jej na głowę, liście brązowe!
Piosenka w sam raz do aury, która nas otacza.
Szkoda, że taka wesoła nie była sobota, w zasadzie połowa soboty, bo pierwszą spędziliśmy w Ikei, Natalka bawiła się w basenie kolorowych piłeczek. No ale zabawa zakończyła się zwichnięciem stawu łokciowego i to nie pierwszy raz, tylko trzeci! Już kiedyś wspominałam, o tych naszych wizytach na pogotowiu, jakieś niecałe dwa lata temu, drugi raz w maju, trzeci teraz w sobotę. Już spokojnie do tego podeszłam, mimo płaczu, strachu, bólu wiedziałam, że od razu jedziemy do chirurga nastawić rączkę.
Podobno jest to normą, u takich maluszków i trzeba poczekać do wieku 5 - 6 lat, kiedy się kości wzmocnią.
Czy Waszym dzieciom się to też zdarza? Czy ja mam takie żywe srebro w domu?
Emilka jest przepiekna!!! Podciela wloski? Slicznie wyglada
OdpowiedzUsuńTak skróciła długość, zresztą jak mama ;)
Usuńpięknie masz te swoje dziewczynki, zmiana długości jak najbardziej fajna. Całuję dziewczyny :*
UsuńOjej, biedna Natalcia :( :* kurcze, moja to też żywe srebro, ale na szczęście ( odpukać ) jeszcze nic się podobnego nie wydarzyło. Chociaż wchodzi na meble, skacze z nich na podłogę , biega jak szalona przez progi i inne :D
OdpowiedzUsuńNo to masz szczęście ;)
UsuńALWAYS YOUR PICS ARE PERFECT...LOVELY MOMENT
OdpowiedzUsuńMoja ma miękkie stawy, tak jak ja, więc prawdopodobieństwo zwichnięcia jest raczej małe. Jak się ręce, nogi i palce wyginają we wszystkich kierunkach, dużo trudniej jest coś zwichnąć. Ale zawsze się może przytrafić. Kiedyś miałam wybity palec w podstawówce, kolega kopnął mnie w dłoń tak niefortunnie, że kość lekko wyskoczyła ze stawu i trzeba było unieruchomić na tydzień. Ale typowego zwichnięcia nie miałam nigdy. U nas to głównie guzy idą i śliwki ;)
OdpowiedzUsuńU nas nic takiego sie odpukać nie zdarza! Ale Masz słodkie te córeczki:*
OdpowiedzUsuńbidulka mała. ale ta siostrzana miłość, która bije ze zdjęć jest wspaniała. teraz juz powoli widzę na swoich chłopcach, jakie to cudowne dla matki patrzeeć jak jej dzieci sie kochają:)
OdpowiedzUsuńO tak, uwielbiam patrzeć na dziewczynki jak się kochają ;)
UsuńNo le jak się kłócą też jest czasem fajnie ;))
jej, straszne z tymi zwichnięciami, u nas tfu tfu, nigdy się to nie zdarzyło... śliczne dziewczynki!
OdpowiedzUsuńTo mieliście przygodę, nie zazdroszczę. Moje dziecko jest bardzo ruchliwe, ale póki co nic takiego nam się nie przytrafiło.
OdpowiedzUsuńJa nie słyszAłam nigdy o tym,że zwichnięcie stawu łokciowego jest tak częste u takich dzieciaczków,na szczęście u mnie obyło się bez tej wątpliwej atrakcji.Trzymam kciuki,żeby było wszystko OK !
OdpowiedzUsuńDowiedziałam się o tym, ostatnio na pogotowiu ratunkowym, ze często się zdarza u dzieci, właśnie w podobnym wieku co Natalka i powinno się unormować, przed 6 rokiem życia. No ale jak pytam się innych mam, to ich dzieciom nic się nie dzieje, a Natalka już 3 raz zwichnięty staw łokciowy. mam nadzieję, że to już ostatni raz.
UsuńO kurcze szkoda małego biedaczka, pierwsze słyszę żeby aż tak często dziecko miało zwichnięty staw łokciowy. Mam nadzieję, że to tylko i wyłącznie kwestia czasu a nie jakieś problemy ze stawami bo szkoda byłoby dziecka. Ja jako najstarszy brat w rodzinie nigdy nie miałem czegoś takiego a tym bardziej żadna z sióstr, trzymam kciuki za malucha.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Dzięki!
UsuńAbsolutnie uwielbiam Twoje dziewczynki! Do Natalki mam obłędną słabość, to chyba przez kp... Wy wciąż?
OdpowiedzUsuń♡
O, dziękuję ;)
Usuńtak my jeszcze kp i dobrze nam z tym ;))
No i dobrze, róbcie co dla Was najważniejsze:)
UsuńCzytam stale, ale rzadko ślad zostawiam.
Bardzo, bardzo lubię tu być. Wszystkiego dobrego piękne dziewczyny! :*
Bardzo mnie to cieszy, że do nas zaglądasz! ;)
UsuńDziękuję ;)*
U mnie na szczęście syn nie miał takich przygód, za to często nabija sobie guza, ma siniaki, ale to w miarę szybko schodzi.
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcia, piękne dziewczynki :)
I oby na siniaczkach się skończyło ;)
Usuńpiękne te zdjęcia! :)
OdpowiedzUsuńmam nadzieję że z rączka juz ok ... troszkę sie wystraszyłam, mamą będę pierwszy raz dostanę zawału jesli moja mała zwichnie rękę czy nóżkę:D
>> NOWA NOTKA zapraszam na mój blog <<
Widać na zdjęciach że Natalka w miejscu nie u siedzi. Masz śliczne córeczki. Pozdrawiam Emilia. Ps.wszystkie Emilki to fajne dziewczyny😉.
OdpowiedzUsuńDziękuję ;) Tak Emilki, to fajne dziewczyny ;))
UsuńNaszego Młodego też wiecznie nosi ale ma juz chyba twardsze kości ;)
OdpowiedzUsuń