niedziela, 9 marca 2014

Niech zawsze rozpiera ją energia, byleby zawsze była zdrowa.



Natalka przez parę dni była przeziębiona. Na szczęście był to tylko 3 dniowy katarek i kaszelek, bez gorączki Mimo wszystko wizyta u lekarza nas nie ominęła. Kiedyś pisałam, że Natalka reaguje na nich wielkim płaczem i strachem, nic w tej kwestii się nie zmieniło ;(
Kiedy nie jest to konieczne nie odwiedzam ich, bo wiem jak taka wizyta się kończy. Na ostatniej, Pani doktor zrzuciła nawet biały fartuch, z nadzieją, że to on temu winien, ale Natalka nie przestała płakać.
Jest to strasznie męczące, bo już wchodząc do budynku przychodni, Natalka wie co się święci. I zazwyczaj zawraca w stronę wyjścia ;) Muszę się naprawdę nagimnastykować, żeby ja czymś zająć, ale kiedy nasza kolej do badania, to Natalka jest znowu gotowa do ucieczki!


Teraz już jest lepiej, ale po nie przespanych dwóch nocach, moich również, cieszymy się, że ten najgorszy katar i kaszelek minął ;)
Wróciła nasza codzienność!


Czyli zabawa i jeszcze raz zabawa!
Bo kiedy, dziecko zdrowieje, to jakoś życie wraca do domu ;)
Niech zawsze rozpiera ją energia, byleby zawsze była zdrowa ;)


Dzidzię tak nazywa Natalka lalkę, już znacie. Ona zawsze musi być w pobliżu . 
Wielka, ciężka, nie zbyt urocza, ale ukochana. 
Bajki, śniadanie, czy spacer zawsze w jej towarzystwie ;)



Czy Wasze dzieci, też się tak wiercą ? ;))
Natalka oglądając bajkę, zmienia notorycznie pozycję, z siedzącej, na leżącą,  stojącą, czy klęczącą ;))


Taką minkę też kocham !
Ja jej zawsze tłumaczę, że ma robić swoje, kiedy robię jej zdjecia ;))



Uroczy dziubek Natalki, zawsze go robi, kiedy pstrykam jej zdjęcia ;)
Czyżby mamę naśladowała ? ;)

45 komentarzy:

  1. Śliczna dziewczynka, żeby tylko była zdrowa. Nie znasz przyczyny dlaczego tak jest że tak bardzo stresuje się wizytą u lekarza? Nie straszył jej nikt nigdy zastrzykami czy pielęgniarkami? Pracowałam kiedyś długo w przychodni dla dzieci, w gabinecie zabiegowym i często spotykałam się z tym że mamy, czy babcie straszyły dzieci igłą, zastrzykiem, czy nie wiadomo czym. Ale przyczyna może być też gdzie indziej. Życzę dużo zdrówka dla Was. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że to wina szpitala, w którym kiedyś byliśmy, gdy Natalka miała ostre zapalenie pęcherza moczowego. Natalka z wysoką gorączką, strachem musiała zostać tam na 3 dni, a badania były robione siłą. Podejście do dzieci fatalne, tylko żeby zrobić zastrzyk, nie ważne, że dziecko się boi. Nawet usłyszałam od lekarza, że z Natalką to do psychologa trzeba iść, bo to niemożliwe, zeby tak się bała i ciągle płakała. Możesz sobie tylko wyobrazić moja reakcję złości na ten temat ;))

      Usuń
    2. To zdecydowanie trauma po wcześniejszych przejściach ze szpitalem. U nas było to samo po wizycie u laryngologa i czyszczeniem uszu na siłę. Uszu nie można było dotknąć, mycie głowy (woda wlewała się do środka) to krzyk i płacz, nawet zwykłe badanie lekarskie z użyciem światełka powodowało płacz, chęć ucieczki i nienawiść do całego otoczenia. Na szczęście mamy to już za sobą, więc i Wam życzę by Natalka "wyrosła" z tego strachu. Może częstsze wizyty u lekarza by coś dały. Np. na bilans, tylko mierzenie, czy ważenie... Wizyta po jakiś dokument. Małymi kroczkami na pewno coś zdziałacie :*

      Usuń
    3. Wiesz, moja Natalka prawie wcale nie choruje, wiec lekarz jest tylko sporadycznie ( boję sieco to będzie jak od września będzie chodzić do przedszkola, ale tym się będę martwić po wakacjach)
      Ale tak jak piszesz, małymi kroczkami do celu. Na pewno kiedyś to minie, muszę po prostu dłużej poczekać ;)

      Usuń
  2. Natalka jest przeurocza :-))) Dobrze, że już wyzdrowiała :*** I widzę, że ma takie same góralskie kapciochy jak ja :D Najcieplejsze! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie lubię lekarzy, może Natalki tak mają:)


    http://nataliamumtobe.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas z lekarzem było tak samo, z tym, że Wojtek nie płacze a się rozdziera, tak masakrycznie się razdarciuchuje, ale zeszłej zimy chorował tak często, że chyba przywykł do tych wizyt i przestał płakać :) Teraz już jest fajnie :)
    Trzymamy kciuki za Wasze zdrówko ale i za to by ten lęk minął bo do lekarza czasem iść trzeba a wizyta z takim zdenerwowanym, płaczącym i uciekającym szkrabem to nic prostego :/ :))))))))))'
    Dziubek cudny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jesteśmy u lekarza bardzo rzadko, bo Natalka praktycznie nie choruje i mam nadzieję, że tak jak u was kiedyś to minie ;)

      Usuń
  5. Nie wiem czy to pocieszenie ale moja Tosia na lekarzy reaguje podobnie. Chodzimy jak już musimy !
    Dużo zdrówka :*

    OdpowiedzUsuń
  6. dużo dużo zdróweczka dla Was!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas też miałyśmy problem z oswojeniem lekarza. Podobnie jak u Ciebie, gdy z córką wchodziłam do przychodni był płacz i ucieczka. Pewnego dnia, gdy miałyśmy umówioną wizytę, zabrałyśmy ze sobą zabawkowy zestaw lekarski. Córka w poczekalni zbadała wszystkie misie i lalki. Gdy weszłyśmy do gabinetu, naszą torbą karską pochwaliłyśmy się pani doktor, później zważyłyśmy siebie i misie. Chciałam jej przez to pokazać, że w gabinecie u lekarza też można się świetnie bawić i o dziwo zadziałało. Pozwoliła się zbadać i od tamtej pory, stres związany z wizytą u lekarza to już tylko wspomnienie. Dlatego, wiem co czujesz przy każdej wizycie i jaki to stres jest dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam o takim zestawie, musze poszukać i kupić, to jest świetny pomysł! Mam nadzieję, że pomoże ;) Dzięki!

      Usuń
  8. Dziubek musi być ;) Oj, ile ja muszę się nagimnastykować, żeby zrobić jakieś zdjęcia. Jak zauważą, to robią takie wygibasy i miny, że strach to pokazać ;) Zdrówka życzymy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha..moja Natalka lubi jak jej pstrykam fotki ;)
      Czasem sie ze mna droczy, ale jej minki są tak słodkie, że zawsze ujrzą swiatło dzienne ;)

      Usuń
  9. Polecam kupić fartuch doktora dla dziecka i pozwolić jej pobawić się w Klinikę, z pluszakami. Niech zobaczy gabinet lekarski z drugiej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  10. o tak przy katarze najgorsze te 2-3 pierwsze noce...
    teraz już z górki :)
    zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  11. zdrówka i jak namniej wizyt u lelarza... jest słodka!

    OdpowiedzUsuń
  12. I ja obserwuje jak mój potomek podczas oglądania bajki wierci się i wierci.wszędzie go pełno a jak bajka za nudna to na regał i próbuje w dekoderze kanały pozmieniać.
    u nas pomimo posiadania kilku misiów i całego arsenału pluszaków rządzi pieluszka tetrowa-wyjątek wyjście na dwór.Tam tylko liczy się aby obie rączki były wolne:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te wiercenie dzieci, są przy tym takie naturalne i kochane ;)

      Usuń
  13. Ojjj chore dziecko strasznie smuci :( sama dopiero do siebie dochodzę po chorobie Martynki !
    Dużo zdrówka :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Oby więc Wam nie chorowała i lekarzy nie musiała odwiedzać.

    U nas było podobnie - na bilansie dwulatka byliśmy trzy razy, na pierwszym nie udało się jej nawet zważyć! A teraz luz. Daje się zbadać, nawet sama pokazuje gardziołko. Pomogły zabawy w domu w lekarza i naklejki od pani doktor, które kolekcjonuje i przykleja do regału ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na takie chwile musze jeszcze poczekać ;)

      Usuń
  15. Zdrówka dla Natalki !!! Moja też choruje ale na szczęście nie boi się lekarzy, zastrzyków i innych spraw związanych z leczeniem. Nie wiem po kim jest taka odważna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nasz też nie przepada za lekarzami ....

    OdpowiedzUsuń
  17. my przychodnie omijamy z daleka chyba że coś się przedłuża powyżej trzech dni i nie jest lepiej a coraz gorzej, więc odpukać Ala ostatnio u lekarza była...rok temu, tak leczymy się w domu i mam nadzieję, że tak będzie czego i Wam życzę !!!!!!! moja Ala się nie wierci ale Jaśko tak się wierci od urodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, my też ostatni raz byliśmy rok temu u lekarza, ale teraz było to konieczne, bo katarek wrócił po tygodniiu do Natalki i sielekko wystraszyłam, że coś nie tak ;)
      Też zawsze w domu się kurujemy ... ;)

      Usuń
  18. Współczuję kataru i wizyty u lekarza. Moja też nie lubi, ale to przez szczepienia, źle się jej kojarzy wizyta u lekarza. Na szczęście żaden katar jak dotąd nie przerodził się w kaszel. Jak tylko pojawiają się gile, robimy małej mocny napar z hibiskusa i mija po paru dniach. Na co dzień dorzucamy trochę hibiskusa do kompotu. To nasz domowy sposób na wzmacnianie odporności, który szczerze polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hibiskus? Nie słyszałam, musze o tym coś więcej poczytać i chyba wypróbować, jak Wam pomaga, to nam tez pomoże!

      Usuń
  19. Dużo zdrówka! A oglądanie bajek u nas wygląda tak samo;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tytuł jest tak wymowny, że mogłabyś nic więcej nie pisać. Dobrze, że już zdrowa a zdjęcia świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pewnie, po mamie małpuje miny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, ha, no po kimś to musi mieć ;))

      Usuń
  22. Choroba dziecka, to coś strasznego. Dobrze, że u Was już wraca wszystko do normy! :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Mój Staś też podobnie reagował na swoją lekarkę. Ostatnio zachorował, ale naszej lekarki nie było więc poszliśmy do innej i okazało się, że on nie lubił tylko tej naszej doktor, więc pewnie już do niej nie wrócimy :) Jeśli chodzi o oswajanie z lekarzami, to dobrym pomysłem są też książeczki, np. z serii "Kicia Kocia".
    Zdrowia życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O zmianie lekarki nie pomyśłałam, a może powinnam :)

      Usuń
  24. Zdrówka jak najwięcej!!! Dziecko chore odbiera wszystkie siły... zmartwienie przytłacza...Ale jak zdrowieje, to człowiek aż skacze z radości! Niech Natalka się wierci, szaleje, rozrabia, byle była zdrowa!
    Buziaczek kochany:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Edyta!
      Tak, radość mi też wówczas wraca ;)

      Usuń
  25. wlasnie przeszlismy masakryczny tydzien pod wzgledem zdrowotnosci :( masakra! masz racje niech lobuzuja ale by tylko byly zdrowe :*

    OdpowiedzUsuń